9.4.14

Moje smaki dzieciństwa

Na durszlaku jest taka akcja "smaki dzieciństwa". Moje smaki dzieciństwa są bardzo proste. Częściej zrobione przez babcie, kupne albo znalezione w lesie :) Byłam i nadal jestem dzieckiem obojga pracujących rodziców, nie było więc czasu na wymyśle obiady, pieczenie (prócz soboty, w sobotę zawsze było domowe ciasto) i próbowanie cudaśnych przepisów. Prostota, przede wszystkim prostota. 



Moim smakiem dzieciństwa numer 1 jest ciepłe mleko z cukrem i chlebem. Idealny pomysł na czerstwy już chleb, który w ciepłym mleku szybko robi się mięciutki, a do tego słodki i ciepły. Innym rozwiązaniem było wykorzystanie makaronu, który pozostał z niedzielnego obiadu i również zanurzenie go w ciepłym mleku - nic się nie zmarnuje.

Pamiętam też cukierki zawijane w papierki wyglądające jak truskawki i galaretki w cukrze w kształcie półksiężyców. Te dziadek zawsze miał schowane w szafce kuchennej, jak stanęłam na palcach to czasami udało mi się sięgnąć. U dziadka były jeszcze takie dobre lody. Pozwolili mi kiedyś pojechać po nie do sklepu samej na rowerze - prosta, wiejska droga. Ale tak się bałam, że zderzę się z jakimś samochodem, że gnałam jak szalona, byle by już być w domu. 

Przed smakiem cukierków-truskawek i lodów był smak zupy jarzynowej babci. Małe, pływające w niej brukselki pamiętam do dziś. No i zupa pomidorowa - wiadomo. Z makaronem albo lanym ciastem. Mama nigdy nie robiła lanego ciasta, bo mówiła, że nie wychodzi jej tak jak babci. 
Zaś w ogrodzie mieli najpyszniejsze jabłka, ale pojęcia nie mam co to za odmiana. Było ich tak dużo, że tymi, które spadały z drzewa pisaliśmy po ulicy. Były też papierówki, agrest na kompot, gruszki i pyszne włoskie orzechy za domem. 

U drugiej babci królowały słodkie bułki z borówkami, które sami zbieraliśmy. Mleko od krowy, do którego miałam  raczej obojętny stosunek. Najlepsza na świecie jajecznica z grzybami, które babcia zebrała o poranku i największe placki ziemniaczane smażone na piecu. Poza tym mnóstwo skarbów lasu: borówki, poziomki, ostrężyny, rydze smażone na maśle, i wielkie kapelusze kani. W ogródku były truskawki, czerwona i czarna porzeczka.

A na podwórku, w czasach wczesnoszkolnych cukierki pudrowe! Za 1 zł można było niemal pół woreczka nakupić. Ciepłe lody, lizak-serduszka. W szkole oranżada z woreczka, gumy kulki i takie cienkie rureczki z drobnymi koralikami w środku, ale nie mogę sobie tego smaku przypomnieć.  

Były też smaki, za którymi nie przepadałam. Parówki na ciepło to było częste, chyba rytualne śniadanie w niedzielę, po nich zawsze było mi nie dobrze. Zresztą to się cały czas utrzymuje. Rosół - o jak ja nienawidziłam rosołu nie wiem czy wtedy wszyscy specjalnie robili go tak na tłusto. Czułam się też zawiedziona kiedy mama piekła w sobotę "cytryniaka", podczas gdy mogła zrobić tyle pysznych ciast.

Przypominanie sobie tych smaków to istna wizualizacja. Siedzenie przy stole, a obok babcia w fartuchu nalewa zupę. Niebieski rower, na których uczyłam się jeździć. Dziadek częstujący cukierkiem przy dmuchanym basenie na podwórku. Bułki z ciepłymi jeszcze borówkami w środku. Sarny o świcie. Namiot z koców na środku polany. 

Żeby tak móc znów być dzieckiem. 

Smaki dzieciństwa

15 komentarzy:

  1. Oj, tych smaków też mam dużo! Ale chciałam napisać, że podzielam smak chleba w słodkim mleku! :) Pamiętam! Drugą chlebową opcją, był chleb moczony w wodzie, smażony na smalcu, posypany cukrem. :) Teraz wydaje mi się to absurdalnie niezdrowe, ale pyszne było. :) Taki polski "francuski" tost lat 80/90. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chleba moczonego w wodzie nie było, ale bułka krojona na małe kromeczki i moczona w mleku, jajku i smażona na patelni to już tak :) Albo kromki chleba przysmażone na patelni i natarte czosnkiem :)

      Usuń
  2. oo tak :)) taki chlebek zazwyczaj jadłam na śniadanie,często zamiast chleba była chałka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och,tak,tak pamiętam:)też tak jadłam,tylkozamiast chleba była bułka lub chałka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, ja wchrzaniałam buły z mlekiem, nie chleb, ale dobry chlebek nie jest zły. :) Pogmatwało mi się. :)

      Usuń
    2. buła czasami też była :) Ale takie rozmiękczone pieczywo to dużej różnicy nie ma co tam się jadło :)

      Usuń
    3. Dokładnie:)ale wiesz co?przypomniało mi się,że mój tato,choć już jest dziadkiem,to od czasu do czasu też sobie coś takiego robi haha Czyżby ten pomysł stosowały również nasze prababcie?

      Usuń
  4. dokładnie taką ' zupę' pamiętam z dzieciństwa :) pyszne jest! to tak cudowne chwile, przyjemne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Step, wspaniale wspomnienia, a co to sa ostrężyny ??
    moja zupa z dziecinstwa to polewka z kwasnego mleka...no mniam, juz sie zaslinilam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. inaczej jeżyny :) a u nas się mówiło ostrężyny, ostrężnice :)

      Usuń
  6. moja babcia też taki robiła, ale ja osobiście nie cierpiałam tego smaku. kto wie, może teraz bym się przekonała? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. taaak! A u mnie jeszcze był makaron z mlekiem :D
    Ale cukierków to nie pamiętam :O

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy4/09/2014

    oj bułeczka w mleku mniam mniam, chyba jutro sobie zjem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio sama wspominałam smaki dzieciństwa, szkoda, że niektórych nie da się oddtworzyć.

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna wszystkim anonimowo komentującym za podanie imienia, albo chociaż pseudonimu. Dziękuję.

Top Blogi
TOP