22.7.14

"Zamień chemię na jedzenie" recenzja

Dawno nie kupiłam sobie żadnej książki, a w szczególności marzył mi się zakup poradnika okołokulinarnego. Zajmując się gotowaniem warto byłoby zgłębiać wiedzę dotyczącą tego co się używa w kuchni, czego potrzebuje organizm, a co najlepiej wyeliminować raz na zawsze. Nie ukrywam, że kupując tę pozycję byłam na etapie poszukiwania odpowiedniego zamiennika cukru w kuchni i liczyłam, że znajdę tutaj odpowiedź co będzie najlepszym wyjściem - ksylitol, syrop z agawy czy stewia, czy jeszcze coś innego. 


Ale zacznijmy od początku... Autorka w rozdziale "przypadki strapionej matki" pisze o tym, że jej znajomy pół żartem, pół serio zarzucił jej ortoreksję (obsesję na punkcie jakości spożywanego jedzenia), przyznaję, że czytając, momentami również miałam takie wrażenie. Tak jakbym miała do czynienia z osobą, która wszędzie widzi zagrożenie, wszystko jest złe, a jedynym lekarstwem jest żywność ekologiczna, mięso i mleko od gospodarza. Jest jednak pewne "ale". Mianowicie ta bardzo wyczulona reakcja na produkty, dopytywanie się w sklepach co jadły krówki, które dały ten ser i w jakim otoczeniu przebywają kurki, których jajka kupuję była przede wszystkim reakcją na ciągle zachorowania dzieci. Nie alergie na nabiał czy orzechy, a choroby jak się okazało wywoływane przez to wszystko co producenci lubią dorzucić do swoich produktów. 

Wszystko co w poradniku napisane poparte jest badaniami, rozporządzeniami, przepisami krajowymi czy unijnymi. Nie ma więc powodów, żeby nie wierzyć autorce (poza tym wszystko jest na etykietkach). Tym bardziej jest to smutne jak faktycznie duże koncerny robią z nami co chcą. A kolorowe reklamy jeszcze wbijają nam gwoździa, żebyśmy przypadkiem nie zapomnieli jakie płatki śniadaniowe są najlepsze do porannego mleka. 

Znajdują się tutaj cenne informacje pomocne przy wyborze poszczególnych produktów; cukru, soli, mąki, mleka, kawy, wody, sprzętów kuchennych, a nawet jedzenia dla psa. Sposoby na to jak przemycić coś zdrowego do menu dzieci. Przepisy na domowy majonez, jogurt, przecier pomidorowy, ketchup, twaróg, słodkości, mąki czy roślinne mleko. 


Przez całą książkę żałowałam, że autorka nie daje przykładów, które sklepowe produkty są lepsze, przy których warto się zatrzymać i wrzucić je do koszyka. To przecież, zwłaszcza na początku ułatwiłoby nasze zakupy. Jaka była moja radość kiedy dotarłam na koniec książki i znalazłam taką listę! To się nazywa przewidywanie i sprostanie potrzebom czytelników. 


Wiecie co w tym poradniku jest fajne ? że autorka nie mówi, że od jutra wszyscy kręcimy w domu majonez, że tylko to co ona mówi jest słuszne, nie. To jest coś na zasadzie - powiedziałam co wiedziałam, a teraz Ty zadecyduj co z tym zrobisz. Czy faktycznie zaczniesz kręcić ten majonez i nigdy nie kupisz go w sklepie, czy przejrzysz wszystkie majonezy dostępne w markecie i wybierzesz ten najmniej naszpikowany nikomu niepotrzebnymi dodatkami. W obu przypadkach to będzie sukces i w obu przypadkach to będzie istotna zmiana. Wszyscy, którzy notorycznie chorują i nie wiedzą dlaczego może znajdą tutaj przyczyny swoich zachorowań, które będą mogli wyeliminować. 
Po tej lekturze wcale nie musimy więc wydawać fortuny na produkty bio, ale możemy zamienić chociażby kupowanie warzyw w supermarkecie na warzywa z bazarku. O tej porze roku będą nawet tańsze w tym drugim punkcie. 
Mała zmiana duży efekt i to zdanie niech będzie moim podsumowaniem.

8 komentarzy:

  1. Kurcze nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak ortoreksja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę i dzięki niej teraz mam swoich faworytów (ketchup, przyprawy, jogurty, itp..), a moje zakupy trwają o wiele krócej - kupuję po prostu sprawdzone produkty, bez sprawdzania składu różnych firm za każdym razem :) (musiałam tylko raz w sklepie spędzić sporą ilość czasu na czytaniu etykiet wybranych produktów codziennego użytku;) )

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba się skuszę na tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo.. pozycja godna polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. też ją czytałam, świetna, po przeczytaniu zaczęłam zwracać uwagę na produkty i ich skład, dla każdego dbającego o zdrowie to obowiązkowa lektura:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy7/30/2014

    to przeczytajcie jeszcze tą [a]"http://maratonczyksklep.pl/pl/swiadome-zakupy-czyli-co-naprawde-kupujemy-pat-thomas.html"[/a]

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno świetna pozycja, koniecznie muszę ją mieć. Od lat czytam etykiety i kupuję co tylko się da od gospodarza, ale najgorsze jest wtedy kiedy się wyjeżdża i nie ma opcji przygotowywania posiłków własnoręcznie, i co wtedy? Ja nie znalazłam na to złotego środka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy11/21/2015

    Widziałam, że w księgarniach pojawiła się nowa książka Bator Święta bez chemii. Czy która z Was już jją widziała? Poleca, bo nie wiem czy warto kupić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna wszystkim anonimowo komentującym za podanie imienia, albo chociaż pseudonimu. Dziękuję.

Top Blogi
TOP