2.9.17

Śliwki zapiekane pod koglem-moglem

Miniony tydzień uczciłam śliwkami zapiekanymi pod koglem moglem. Bo nie miałam w domu wina, a do sklepu mimo, że rzut beretem to mi się nie chciało. Ale nie chciało mi się też dlatego, że wiedziałam, że tego wina i tak nie będę miała się z kim napić. To po co. 
Śliwki są lepsze od wina, bo po śliwkach na drugi dzień nie boli głowa, a po ich nadmiernym zjedzeniu nie śpi się do południa. Po kilku godzinach od ich spożycia nie traci się pamięci, nie robią się luki czy wręcz urywa film. Od zjedzenia śliwek nie rozwiązuje się język i nie trajkocze się bez najmniejszego sensu na prawo i lewo...chyba, że mowa o śliwkowym winie, albo śliwowicy nie daj Boże. Ale dzisiaj to tylko śliwki zapiekane pod koglem moglem.


Śliwki zapiekane pod koglem-moglem

Składniki (3 porcje):
  • 12 śliwek węgierek
  • 4 żółtka
  • 3 łyżki cukru kokosowego, lub innego
Przygotowanie:
  1. Piekarnik rozgrzać do 180*
  2. Śliwki przekroić na pół, usunąć pestki. Umieścić w kokilkach.
  3. Do żółtek dodać cukier (u mnie kokosowy, dlatego kogel-mogel jest tak ciemny) i utrzeć najlepiej ręcznym mikserem na jednolitą masę. 
  4. Masą polać śliwki w kokilkach. Piec około 20-30 minut, do zrumienienia masy.

2 komentarze:

Będę wdzięczna wszystkim anonimowo komentującym za podanie imienia, albo chociaż pseudonimu. Dziękuję.

Top Blogi
TOP