Najnowsze wpisy

21.7.19

Truskawkowy sernik na zimno

Tego lata, licząc od maja raz jedyny pomalowałam paznokcie u stóp, a ściślej rzecz ujmując zrobiłam hybrydę. Bardzo fajna sprawa, zwłaszcza w czasie upałów - stopa w sandałkach wygląda na zadbaną mimo, że tyły poobdzierane a pięty suche i popękane. Upały szybko się skończyły a wraz z nimi powoli i sukcesywnie kończyła się moja hybryda. Obecnie ogranicza się tylko do dużych palców, a od wczoraj w zasadzie do jednego, u prawej stopy. I mogłabym coś z tym zrobić, ale po cholerę jak od miesiąca jesień za oknem. Na spacery z psem i na zakupy chodzę w bluzach. Nie bawełnianych bluzkach z długim rękawem, a grubych jesiennych, czarnych bluzach, na stopach mam skarpetki i adidasy i dopiero pod tymi wszystkimi warstwami kryją się niekompletne hybrydy. To samo z włosami na nogach. Tego lata aka jesieni wyhodowałam takie pnącza jakich nie wyhodowałam w żadną zimę. Wygląda na to że latem wszystko rośnie szybciej, włosy też. Prognozy pogody sugerują jednak powrót szaleńczych upałów, więc zaczynam powoli przedzierać się przez te lasy na moich nogach i wybieram nowy kolor hybryd na stopy. No przecież zagruzowana to ja mogę być sama dla siebie, ale dla świata nigdy!

15.7.19

Makaron ryżowy z polędwiczką 

Dobrze mi bez wirtualnego świata. Dzięki temu jakoś bardziej uczestniczę w realnym życiu, rzadziej biorę telefon do ręki i sprawdzam czy lajki się zgadzają. Czy komuś spodobał się mój przepis, czy wręcz przeciwnie. Wirtualny świat też nie zbiednial i nie stanął w miejscu tylko dlatego, że mnie tam nie ma, wręcz przeciwnie ma się tak dobrze jak dotychczas. Jaki jest powód mojego wyciszenia ? Pierwszym i najważniejszym jest brak czasu i fantazji do tworzenia nowych przepisów, a bez przepisów blog jakby nie istnieje. Po drugie - niby mam kilka smakołyków w archiwum, ale nie miałam pomysłów na wstępy do nich, a nie lubię dodawać samego, gołego przepisu. W końcu po trzecie, ostatnie tygodnie mocno zweryfikowały ludzi w moim otoczeniu. Odechciało mi się bawić w tworzenie nowych czy zacieśnianie starych więzi, pozbawiając tym samym tematów do plotek, również przez tego bloga. Z drugiej zaś strony ludzie i tak będą gadać, wszystkim nie dogodzę i zaczynam stawiać na siebie. Uczę się asertywności, uczę się nie być miłą w każdej sytuacji bo tacy powinni być względem siebie wszyscy ludzie i zaczynam robić co chcę bo to moje życie, a ludzie którzy się przez nie przewijają to tylko mniejsze lub większe epizody. Pamiętajcie o tym zwłaszcza w sytuacji, kiedy w Waszym bliskim otoczeniu jest taki - jak to ładnie literatura nazywa - wampir energetyczny. 

7.7.19

Bezglutenowe ciasto ucierane z truskawkami

Ciężko było wygospodarować trochę czasu na swoje Social media, a teraz będzie jeszcze gorzej bo wczoraj stałam się szczęśliwa posiadaczką The Sims i całą sobą weszłam w rolę swatki Zenka i Matyldy - moich uroczych Simów. Także jakby co to jestem w grze, a czas w tej grze mija jakoś zadziwiająco prędko.

30.6.19

Naleśniki owsiane

Mój dzisiejszy dzień zaczął się już o 5.30 od delikatnych dźwięków budzika. Jak ja dawno nie wstawalam o tak nieludzkiej porze, zwlaszcza w niedzielę. Ale praca mnie potrzebuję, więc wstałam i idę. Nie zdążyłam dobrze odpocząć po minionym naprawdę mega ciężkim tygodniu a już rozpoczynam kolejny i to sześciodniowy. Bez żadnego wakacyjnego urlopu na horyzoncie i w te ogromne upały praca to spore wyzwanie. Zwłaszcza taka jak moja - nie dość, że fizyczna to jeszcze w temperaturze do 5*. Nie chcecie sobie wyobrażać jaki szok termiczny przeżywa moje ciało kiedy w ciągu kilku sekund zderza się z różnicą prawie 30 stopni Celcjusza i jak wygląda kolejnych kilka godzin zanim dojdę do siebie. Uprzedzam więc, że w okresie letnim może pojawiać się mniej wpisów, bo moje ciało na dłuższą metę może nie ogarnąć tego bajzlu i z niektórych dodatkowych obowiązków będę zmuszona rezygnować. Ale póki co mam coś dla Was - porcja śniadaniowa dla jednej osoby - trzy sztuki pysznych, owsianych naleśników. Elastyczne, dobrze współpracują- można rolować, robić trójkąty, koperty czy co kto lubi 🙂

25.6.19

Super szybki i prosty dżem z chia

Niby mówią, że jak zima to musi być zimno, więc w lato musi być ciepło, ale ciepło nie gorąco. Temperatury oszalały i mamy w tym roku afrykańskie lato, do przesady gorące. Tak gorące, że ma się ochotę tylko moczyć to rozgrzane ciało w wodzie, najlepiej w basenie w przydomowym ogródku (nie mam ani domu, ani basenu), a z braku laku w jakimś jeziorku. Chłodzić się od środka zimnym piwkiem, lub gałką dobrych lodów i uciekać pod drzewa, szukając kawałka cienia. Marzyłabym o zaciągnięciu wszystkich zasłon i rolet w domu zanim jeszcze mury tego mieszkania na poddaszu nagrzeją się na tyle, że wczesnym wieczorem nie będzie tutaj czym oddychać. Słońce zaczyna prażyć w moją kuchnię od południa a kończy wraz z zachodem, nie jestem w stanie schłodzić tego pomieszczenia na tyle, żeby było w nim przyjemnie ciepło a nie obrzydliwie gorąco. Już nie piekę, a palniki kuchenki odpalam albo wczesnym rankiem albo przed 22 kiedy przygotowuję posiłki do pracy na kolejny dzień. Dlatego robiąc dżem skorzystałam z popularnego w Internetach przepisu na dżem bez gotowania, bez żelfixu. Na dżem, który robi się w minutę, nie wliczając czasu oczekiwania na finałową postać. Przed Wami dżem z nasionami chia! Ja zrobiłam czereśniowy, ale ten punkt możecie zamienić na dowolne, ulubione owoce.

23.6.19

Bezglutenowe muffinki z rabarbarem

Wróciłam do biegania. Wystarczyły 2 tygodnie przerwy żeby organizm odzwyczaił się od aktywności i jedyne na co mi pozwolił to 3,5 km. Chociaż tak po prawdzie to już wcześniej miałam ochotę zrezygnować. Bieganie to ciągła walka ze sobą, po pierwsze zdecydować się wyjść z domu; czasami to trwa u mnie całą dobę i ciągle wynajduję pretekst, żeby nie iść, a czasami jest tak, że przebieram się w sportowy strój i wychodzę. A jak już wyjdę to walczę żeby nie przebiec mniej niż zaplanowałam - i tutaj zbawienną rolę odgrywa muzyka (bez niej nie przebiegłabym chyba 100m), a jak nie muzyka to analizowanie swojego życia, rozwiązywanie problemów i wewnętrzne dialogi (to drugie jest nawet lepsze niż muzyka, bardziej pochłania myśli i meta zdaje się nadejść niespodziewanie szybko). W takim razie dlaczego biegam skoro nie do końca to czuję?  Bo bieganie ma strasznie dużo plusów, a trzy z nich do mnie szczególnie przemawiają. Numer jeden to pogromca cellulitu, dwa -  przedłuża życie i co najważniejsze spala dużo kalorii, dzięki czemu można więcej zjeść. Dla takiego miłośnika jedzenia jak ja to dobry układ, a poza tym kto powiedział, że istnieje miłość tylko od pierwszego wejrzenia ? nadal może nadejść dzień, w którym pokocham albo chociaż mocno polubię ten sport. Sam fakt, że wróciłam do niego po takiej przerwie o czymś znaczy 🙂


22.6.19

Chłodnik ogórkowy

Pisałam, że na urlopie witam męża ciepłym obiadem, otóż raz przywitałam go obiadem na zimno - ogórkowym chłodnikiem. Uważam, że chłodnik to jedyna słuszna zupa w lato, chociaż uwielbiam wszystkie inne i gdyby ktoś mi ugotował to oczywiście bym zjadła, ale samej nie chciałoby mi się stać przy palnikach i dodatkowo dogrzewać tego już i tak nagrzanego mieszkania na poddaszu. Są jeszcze co najmniej dwa plusy chłodników, mianowicie ich przygotowanie zajmuje dosłownie 5 minut a kalorii mają tyle co kot napłakał (dlatego po obiedzie można się uraczyć dobrym deserem). To co, po miseczce ?

21.6.19

Zapiekana kasza jaglana z czereśniami

Tyle mamy teraz możliwości, żeby przygotowywać zdrowe desery. Tyle zamienników cukru, zdrowsze mąki. Łatwo i szybko możemy pogłębiać swoją wiedzę w tym zakresie, a i tak stojąc w sklepie przed półką z batonikami przegrywamy. Dlaczego tak jest ? czyżby miłość do cukru nigdy nie przemijała, to takie silne uczucie, którego nie da się odrzucić, mimo, że przez większość czasu staramy się udawać, że go nie ma ? Cukrze, syropie fruktozowy i oleju palmowy co w Was jest, że stojąc przed Wami miękną nam kolana?! A może to kwestia czasu ? Niby nurt slow life jest taki fajny, ale mam wrażenie, że mogą sobie na niego pozwolić tylko nieliczne grupy społeczne. Pieczenie własnego chleba, uprawianie ogródka, plewienie grządek, codziennie obiad a co drugi dzień z deserem. Hmm widzicie, żeby matka z dwójką albo trójką małych dzieci to ogarniała ? a po godzinach jeszcze znalazła czas na pranie, sprzątanie i co najważniejsze chwilę dla siebie ? Łatwiej iść do sklepu, kupić batonik czy czekoladę i deser zapewniony, a co najważniejsze szybko i wszystkim będzie smakował. Ja nie krytykuję - sama tak robię, mimo, że nie mam dzieci. Mi samej uginają się kolana przed tymi czekoladkami i batonikami i ni cholery nie umiem znaleźć przyczyny. I przecież często piekę i smakuje a i tak drożdżówka z lukrem w supermarkecie mnie woła, krzyczy do mnie. Żeby jej dziś nie słyszeć zrobiłam ultra zdrowy deser jaglany. Początki z tą jaglaną byly trudne, bo wszędzie piszą, ze wystarczy przepłukać wodą, żeby pozbyć się goryczy, a dopiero odkąd zaczęłam przelewać ją wrzątkiem to przestałam czuć tą okropną gorycz. I teraz ją uwielbiam, gotuję ją zawsze w wodzie z mlekiem, lekko dosładzam i najważniejsze dodaję trochę masła - pachnie obłędnie i smakuje zdecydowanie lepiej.  Dzisiaj łączę ją z czereśniami.


20.6.19

Sałatka z halloumi, szparagami i truskawkami

Jak to mówią wysoko postawieni influenserzy - TOTALNIE odnajduję się w roli kobiety nie pracującej. Wysypiam się znakomicie, jestem na bieżąco zarówno z domowym rozgardiaszem jak i wirtualnymi ploteczkami, męża wracającego z pracy witam obiadem na stole a mój blog codziennie ma nowy wpis. Zyskuje też pies, że w te upały nie musi siedzieć sam w domu, tylko może schłodzić się przy wiatraku a wody pić do woli bo wyjdziemy na spacer kiedy tylko będzie chciał. Niestety ta idealna dla wszystkich domowników sytuacja ma się ku końcowi, bo zostały mi ostatnie dni urlopu. I to co teraz robię mogę nazwać urlopem i odpoczynkiem, czyli od 1,5 roku to mój pierwszy raz. Gdybym nie tęskniła za Polską i nie miała kogo tam odwiedzać robiłabym sobie takie urlopy częściej, bo to jest odpoczynek - żadnych terminów, biegania, jeżdżenia, załatwiania. I można do południa w piżamie i można iść na zakupy ale przymusu nie ma i można zjadać ciepły obiad i próbować nowych smaków. A i człowiek z dala od pracy, od tego skupiska ploteczek i koperkowych afer jakiś spokojniejszy i radośniejszy i taki bardziej swój.

19.6.19

Lemoniada pomarańczowa

Napomknęlam wczoraj, że mam ogromny problem z nawadnianiem organizmu. Generalnie ja nie czuję pragnienia, muszę się naprawdę mocno zmęczyć, żeby zachciało mi się pić. Kawę piję dla smaku, uwielbiam go, herbatę piję kiedy chcę się rozgrzać. W lecie jeszcze nie zdarzyło mi się napić gorącej herbaty, chyba, że byłam chora. Bywają takie okresy, że w ciągu całego dnia wypiję 2 kawy i na tym koniec. Ja wiem, ze sama wbijam sobie gwóźdź do własnej trumny, że to jest jeden z winowajców nie opuszczającego mnie cellulitu i pewnie też powód ostatnio puchnących nóg. Zainstalowałam sobie nawet aplikację, która miała mi przypominać o piciu wody, ale znudziła mi się po kilku tygodniach i znów zapomniałam jakie woda przynosi zbawienne skutki dla organizmu. Zrobiłam sobie dziś lemoniadę i mam nadzieję, że ten pomarańczowy kolor skusi mnie na tyle, że dziś będę nawodniona po sam korek. Czy Wy też macie taki problem z napojami ? 

Top Blogi
TOP