Najnowsze wpisy

17.8.18

Rustykalna tarta z czereśniami

Z tą tartą to było tak, że zobaczyłam na Instagramie super fit przepis na kruche ciasto. Ilość mąki dość standardowa, ale tłuszczu (oleju kokosowego) tylko 2 łyżki - pomyślałam, że spróbuję zaoszczędzić w ten sposób kaloryczność z tłuszczy i zrobię! Bo proporcje na standardowe kruche ciasto to 2:1 mąka:tłuszcz. Odmierzyłam składniki, zagniatam, zagniatam i nic - to się cholera nie kleiło!! Podratowałam ciasto jogurtem, żeby je jakoś związać, ulepiłam kulkę i do lodówki. Po wyjęciu z lodówki zaczęło się tak kruszyć, że o zrobieniu z tego rustykalnej tarty nie było mowy. Żeby się nie zmarnowało zrobiłam inny deser, tutaj przepis KLIK a następnego dnia zrobiłam tą oto tartę. Ale zanim przepis, to z tego doświadczenia można wysnuć kilka wniosków. Mianowicie, podawanie w przepisach miary innej niż wagowej, jest dość niebezpieczne. Każdy odmierza inną wielkość szklanki, łyżki czy łyżeczki. Dla mnie łyżka jest bardziej płaska, niż kopiasta co przy większej ilości robi sporą różnicę. Po drugie zawsze istnieje ryzyko, że przepis, który udaje się innym, nie udaje się nam i nie mam na to racjonalnego wytłumaczenia. Nie wiem czy decyduą o tym nasze zdolności, faza księżyca, przypadek czy małe elfy schowane gdzieś w piekarniku.

16.8.18

Jogurtowe babeczki szpinakowe

Kolor zielony to dla mnie wiosna. Taka, która przychodzi po zimnych dniach, dająca nadzieję na odrobinę więcej światła, na wydłużenie ekstramalnie krótkiego dnia i nowe możliwości. Wiosna dająca drugie życie postanowieniom noworocznym i taka, która sprawia, że znowu się chce. Chce się wszystko i cokolwiek, byle nie w domu i byle nie na kanapie z rozpoczętym kolejnym sezonem serialu. Jednak magia zielonego koloru nie znika w inne pory roku, latem jest równie piękna, tylko przybiera inne szaty. Zielone szparagi, zielona fasolka, groszek cukrowy, czy świeży szpinak to prawdziwie zielone i zdrowe lato! Uczyńcie swoje lato jeszcze bardziej zielonym i upieczcie szpinakowe babeczki!

14.8.18

Zielone, szpinakowe nalesniki

Po fali dziwnych, niespotykanych upałów nadeszła chwila na zaciągnięcie się bardziej rześkim powietrzem. Cieszymy się my i cieszy się nasz pies, a może nawet on bardziej. Afrykańskie upały dla naszych futrzanych przyjaciół to nic dobrego i przyjemnego. Jedyny przyjemny spacer to ten poranny kiedy jeszcze słońce nie rozgrzewa sierści, a nagrzany asfalt nie parzy łapek. Nie trzeba szukać cienia i wentylować się przez pół godziny po 15 minutach spędzonych na zewnątrz. Zresztą w mieszkaniu temperatura była mocno zbliżona do tego co działo się za oknem. Szukanie zimnego miejsca graniczyło z cudem, a jak się już znalazło (zimne płytki w łazience, chłodząca mata, czy podłoga w przedpokoju) to po leżeniu tam 5 minut znów robiło się ciepłe i trzeba było przemieszczać się dalej. Nie wiedziałam jak mu ulżyć w tej duchocie; otwierać okna i starać się robić chociaż minimalny przeciąg czy wręcz przeciwnie, okna zamykać, żeby gorące powietrze nie wpadało do środka. Patrząc ne to jak się męczy przeszła mi przez głowę myśl, żeby zawieźć go na wakacje do "dziadków". Może w Polsce było chłodniej, a jak nie chłodniej to rodzice nie mieszkają na poddaszu i mają balkon. My nie mamy, nie mamy nawet wiatraka, bo wszystko co daje ukojenie w taki ukrop ludzie zaczęli masowo wykupywać ze sklepów. W akcie desperacji zakleiliśmy okna kartonami i tak nasze mieszkanie wygląda jak żywcem wyjęte z jakiegoś filmu o wampirach. Boję się jednak tych kartonów ściągać, że 36* znów wróci, dlatego nadal chronimy się przed inwazją obcych, nalotem dzikich wampirów tudzież epidemią dżumy. Nie boję się za to włączyć piekarnik czy nawet palnik w kuchni bo wiem, że przy obecnych 26* nie rozpłynę się i nie zmienię w gorącą plamę na podłodze. To jak już ten palinik odpalamy, to robimy naleśniki - intensywnie zielone, piękne, zwracające uwagę. 

12.8.18

Leciutki tort rafaello

Dopóki nie upiekłam swojego pierwszego tortu myślałam, że to trudne zadanie i roboty na pół dnia. Najtrudniejsza część to upiec biszkopt, ale biszkopt nie może się nie udać, to proste ciasto. Masa do przełożenia tortu to czysta fantazja. Odkąd maślane kremy przeszły do lamusa uwielbiam torty i nie wyobrażam sobie bez nich urodzin. Na 29-te urodziny upiekłam różowy tort księżniczki, z tego przepisu KLIK, w tym roku postawiłam na biel. Leciutki, rozpływający się w ustach tort rafaello. Nie za słodki, z ledwo wyczuwalną nutą malibu, idealny. Jestem z niego podwójnie dumna, bo tym razem nie korzystałam z gotowego przepisu.  Sprawdziłam jedynie w kilku źródłach jak upiec biszkopt, a cała reszta to mój pomysł. Przedstawiam mój tort. Celowo spóźniony, upieczony na wczorajsze plenerowe świętowanie urodzin, tak żebym mogła się nim podzielić, a nie zjeść sama połowę, a drugą połową karmić męża. 

10.8.18

Bananowo-kakaowe fit ciasto

Afrykańskie upały jakby zelżały. Przez wszystkie otwarte w mieszkaniu okna wkrada się przyjemne i rześkie powietrze, które pozwoli nam zasnąć. Zasnąć bez przekręcania się z boku na bok, bez pocenia się od samego leżenia i bez ciągłego wstawania, żeby chociaż zwilżyć usta. Wtorkowe 38* to zdecydowanie za dużo, a przy takich temperaturach zamieszkiwać poddasze bloku to jak zamieszkać w saunie. Nie wiadomo czy te okna zamykać, czy otwierać, będzie jakiś przewiew czy będzie jeszcze gorzej. I tak trwaliśmy resztkami sił przez ostatnie tygodnie. Aż przyszło ochłodzenie, była burza, było brązowe niebo, wielka ulewa i silny wiatr - taki mały koniec świata. Po godzinie było już po wszystkim. 

7.8.18

Już nie młoda, jeszcze nie stara - 30 urodziny!

Dzień dobry, od dziś piszę do Państwa jako trzydziestolatka. To ten wiek, w którym już nie jest się młodym, bo przecież jeszcze niedawno sama mówiłam "taki starszy, koło trzydziestki", ale też nie jest się starym. To takie spotkanie siebie w pół drogi przeżytego życia. To ten czas kiedy ludzie w pracy zaczynają być młodsi od Ciebie i to nie rok czy dwa a dziesięć. Kiedy z nowymi kolegami wspominasz dzieciństwo i okazuje się, że oni wcale nie chodzili w getrach i wielkich bluzach z Myszką Miki, takich które Ty dostałaś w spadku po starszej kuzynce. Nie znają smaku wyrobów czekoladopodobnych, a idei posiadania w domu komputera bez internetu w ogóle nie rozumieją. Tobie za to coraz trudniej odnaleźć się w nowych aplikacjach - do dziś nie umiem używać Snapchata, z obawy, że niechcący wyślę w świat swoje prywatne treści albo przypadkowe zdjęcie drugiego podbródka jak będę chciała coś kliknąć. I w pewnym momencie tej sentymentalnej drogi do przeszłości okazuje się, że ich dzieciństwo/okres duchowej wolności skończył się 5 lat temu, a Twoje 15!! Wtedy pozostaje tylko otworzyć dziub ze zdumienia i najlepiej zaprzestać wspólnych wspomnień. Dobrze, że na tematy współczesne jeszcze potraficie rozmawiać, chociaż i tutaj nierzadko zaczynają się granice inności pokolenia. 

ja, trzydziestolatka

6.8.18

Bananowe fit gofry

Tydzień temu wróciłam znad morza. Tego naszego, wspaniałego, polskiego. Tego z piaszczystymi plażami i wyjątkowo ciepłymi falami w tym roku. To był bardzo krótki wyjazd, ale ważny, intensywny i pełen zabawy. Wieczór panieński, a w tym wypadku panieński weekend to dobra okazja do sprawdzenia czy w babskim gronie też potrafimy się bawić i rozmawiać a cisza między nami nie jest krępująca. Bo ja generalnie jestem z tych, które wolą towarzystwo facetów, przesiadywanie z samymi kobietami to nie dla mnie. Rozmawianie o kosmetykach, fryzurach, zakupach jest nudne. Zdecydowanie wolę to męskie gadanie o niczym, z czego zawsze jest najwięcej śmiechu. Tym razem zgrałyśmy się idealnie, jak na grupę dziewczyn, która nigdy wcześniej w takim składzie się nie widziała (albo każda tak dobrze udawała). Byłabym nawet skłonna taki wyjazd powtórzyć. Tymczasem powtarzam te nadmorskie śniadnia, na których królowały puszyste placuszki i gofry. Bo co to za odwiedzenie polskiego morza bez zjedzenia gofra, najlepiej jeszcze z bitą śmietaną - chociaż tym razem zdołałam jej sobie odmówić, chyba pierwszy raz w życiu kupując gofra z samymi owocami. No, pewnie chciałam przy reszcie dziewczyn zachować fason, chociaż i tak okazało się, że to ja jestem ciągle głodna i dopominam się jedzenia, albo chociaż małego ciasteczka. Ale przecież byłam na urlopie, a na urlopie nie wypada niedojadać ;) Teraz tylko dieta, ale czy dieta, na której się je gofry na śniadanie jest taka straszna ? 

UWAGA: Do zrobienia tych gofrów potrzebna jest mocna gofrownica 1000-1200W. W słabszych modelach może nie wyjść. 

5.8.18

Kokosowe ciasto z galaretką (bez glutenu i fit):

Pisałam wczoraj na fanpage o tym, że nie umiem pogodzić życia towarzystkiego z wirtualnym. Obiecałam też w niedzielę przepis na kokosowe ciasto z galaretką. Jest więc prawie północ, wróciliśmy z urodzin, dom śpi a ja w piżamie zasiadam do laptopa, żeby obietnicę tą spełnić. Dlaczego tak trudno pogodzić mi te dwa światy ? może wynika to z faktu, że nie obracam się w towarzystwie internetowych freaków, którzy każdą chwilę relacjonują niemal na żywo, nie robią zdjęć jedzenia, przyrody, odwiedzanych miejsc, czy mijających chwil. To ja jestem wśród nich uważana za takiego oszołoma, który te zdjęcia robi. A musicie wiedzieć, że robię je naprawdę rzadko, na szybko, bez pozowania i ustawiania przez pół godziny. A może dlatego, że tak potrzebuję się z tymi ludźmi spotykać i ich chłonąć, że utwalanie tych chwil telefonem uważam za zbędne. A kiedy dobrze się bawię nawet przez myśl mi nie przejdzie, żeby urywek tej zabawy wrzucić np na Instagram. Albo jeszcze bardziej błahy powód - karcący wzrok męża kiedy za długo w towarzystwie siedzę na telefonie. Bo to przecież jest niegrzeczne, a w dzisiejszych czasach stało się normą. Akceptowaną czy nie, ale normą. Jak śmieszne a zarazem smutne są dla mnie te wszystkie instagramowe stories na których nagrywa się imprezę - jest zabawa, jedzenie, muzyka i ludzie; ludzie, którzy również to nagrywają i w efekcie Ci ludzie są razem, ale każdy ma nos wetknięty w swój własny telefon. Albo spotkanie przyjaciółek na kawie, jedna nagrywa stories - piękna kawa, jeszcze piękniejsze ciasteczko, i koleżanka, która wgapiona jest w swój telefon. Czy to nie jest przykre ? Spotykamy się twarzą w twarz, ale i tak każdy woli gapić się w swój mały szklany ekranik. Owszem, podobają mi się te wszystkie restauracyjne zdjęcia, te kolorowe imprezy, stylizowane i wyćwiczone pozy, ale wolę jednak spędzać czas z ludźmi tu i teraz, bez tego zanurzania nosa w telefonie. 

1.8.18

Ronic Led Zyle II - Recenzja

Przez ostatni długi, długi czas testowałam nowy sprzęt w mojej kuchni, a Wy mogliście podziwiać przepisy, które dzięki niemu powstawały. Teraz, wszystkim łącznie ze mną i firmą, która zdecydowała się oddać w moje ręce  ten magiczny sprzęt, jestem dłużna recenzję. I o ile użytkowanie sprzętu było miłe i przyjemne o tyle ta recenzja sprawia mi niemały kłopot. Dlaczego ? a no dlatego, że najchętniej użyłabym tylko słowa "wspaniały, jesteście na kupnie takiego blendera, bierzcie ten, który mam ja, gwarantuję satysfakcję". Z drugiej zaś strony co by to była za recenzja. Do kitu, po łebkach i w ogóle ehh, szkoda słów. 

24.7.18

Fit muffinki owsiane

Płatki owsiane są takie uniwersalne i można je jeść pod wieloma postaciami. Bardzo łatwo można zrobić z nich mąkę (wystarczy wsypać płatki do dobrego blendera, włączyć i blendować aż efekt nas zadowoli). Można zjeść w formie nazwijmy to podstawowej czyli owsiankę na mleku albo na wodzie (owsianka na wodzie kokosowej) z ulubionymi dodatkami, o ulubionej konsystencji. Możemy też zaserwować sobie owsiankę pieczoną z borówkami, jabłkiem albo ciut bardziej kalorycznie z mascarpone. Płatki owsiane albo otręby dodaję też do omletów, czy placków, a dzisiaj prezentuję je w formie muffinek. 

Top Blogi
TOP