Najnowsze wpisy

14.12.18

Fit babeczki z białej fasoli

Moja kolejna świąteczna propozycja na cudownie miękkie babeczki, w których nie czuć fasoli. Rozpływają się w ustach, co zresztą widać na zdjęciu pokazujący ich konsystencję w przekroju. A co najważniejsze można się nimi zajadać bez wyrzutów sumienia. Nie mają mąki i cukru, a z kremu można spokojnie zrezygnować, wtedy będą jeszcze bardziej fit. 

12.12.18

Dyniowe brownie piernikowe

Uwielbiam brownie, bo uwielbiam ciężkie ciasta, ale odkąd staram się, żeby moje wypieki były w miarę odchudzone unikam tych klasycznych, bo mają ogromną ilość masła, a tych odchudzonych wersji boję się piec, że to nie będzie ten smak. Ale to brownie jest idealne. Jest ciężkie, zwarte, słodkie j na dodatek miękkie i piernikowe. Jest wspaniałe. Jeżeli chcecie poczuć w kuchni świąteczny klimat to upieczcie je już dziś, albo poczekajcie z tym do świąt żeby zaskoczyć tym smakiem siebie i rodzinę. 

9.12.18

Lekkie pralinki z ricotty z suszoną śliwką

W tym roku poczułam wielką potrzebę przygotowania dla Was świątecznych przepisów. Sprawia mi to ogromną satysfakcję a poza tym uwielbiam piernikowe smaki. Codziennie wymyślam coś nowego, modyfikuje w głowie przepisy bo chcę żeby to co Wam pokazuje nie zrujnowalo Waszej i mojej przy okazji sylwetki, żeby można było zjeść 1-2 kawałki ciasta czy cukierka i nie wywindować sobie dziennej kaloryczności do trzech tysięcy. Pod względem wypieków cały grudzień to jakby święta Bożego Narodzenia. I jak tu nie czuć już tej magii ?
Dzisiaj mam dla Was prawdziwie świąteczne trufle z suszoną śliwką. Są genialne! i z powodzeniem mogą konkurować z tymi, które znajdziecie w sklepie, a nawet wypadają lepiej, bo nie są niczym dosładzane (a są słodkie), nie zawierają zbędnych tłuszczy, aromatów i innych niepotrzebnych składników. Musicie ich spróbować. 

7.12.18

Bezglutenowe pierniczki gryczane

Zaczęłam przygotowania do Świąt. W tym roku szczególnie szybko a to chyba za sprawą tego, że dałam się ponieść magii świątecznych zakupów. Zdążyłam już odwiedzić bazarek, kupić piękny zielony wieniec, gałązki ostrokrzewu i golterię. Do tego lampki i świeczki i czuję jakby święta miały być już jutro. Brakuje nam jeszcze choinki a w tym roku stawiamy na prawdziwe, pachnące drzewko, pod którym schowamy prezenty. Żal mi ogromnie jak co roku, że ten świąteczny czas spędzamy z dala od rodziny, ale z drugiej strony chyba dojrzałam do tego, żeby mimo wszystko zorganizować ten czas jak najpiękniej. Jesteśmy rodziną dwuosobową i w takim składzie tworzymy swoją historię, więc nie może być byle jaka.
W tym roku nowością są święta bezglutenowe (ze względu na męża), a przynajmniej w 90% bezglutenowe, co jest dla nas szczególnym wyzwaniem. Będziemy nawet lepić bezglutenowe pierogi i uszka do barszczu. Ale zanim dojdziemy do pierogów to wcześniej pierniczki. Spotkałam wiele bezglutenowych wersji, a w końcu zdecydowałam się na tą, przy okazji ciut ją modyfikując. Nie powiem, strasznie się bałam jak to będzie z tym ciastem, czy się nie będzie lepiło, czy się będzie dobrze wykrawało, ale współpracowało nam się naprawdę dobrze. Czy w smaku czuć mąkę gryczaną? Ja uważam, że tak ale pierniczki jeszcze nie są lukrowane, więc ostateczny smak jeszcze się wyklaruje.


5.12.18

Warzywne gołąbki- post dr Dabrowskiej

Zrobiłam to po raz drugi, mimo, że po pierwszym zarzekałam się, że już nigdy więcej, że dość mam samych warzyw - przeszłam przez post dr Dąbrowskiej. Teraz krócej, bo ciut ponad tydzień, ale jednak jedzenie samych warzyw i to w tak okrojonej wersji zasługuje na uznanie nawet jeżeli trwa dni trzy. Jak to się stało, że znów go potrzebowałam?  To jest tak jak robicie formę na lato, później jedziecie na wakacje all inclusive i nie wiedzieć kiedy i jak wracacie 5 kg cieżsi. Moimi wakacjami all inclusive był miesięczny urlop w Polsce. Zaczęło się niewinne, a skończyło tragicznie. Domowe obiadki, restauracyjne kolacje, dużo alkoholu, po którym już w ogóle nie zwraca się uwagi na to co się je i bach! Po powrocie z tych wakacji próbowałam wrócić do wartościowego jedzenia i udało się. Moje posiłki to było samo zdrowie, patrząc po wykresach na aplikacji fitatu dobrze skomponowane. Jedyny szkopuł był taki, że między tymi posiłkami wjeżdżalo za dużo słodyczy i to nie tych moich, a tych sklepowych. W pewnym momencie w kuchennej szufladzie miałam schowane 3 czekolady na czarną godzinę, a tych czarnych godzin było tyle, że czekolady zniknęły tak szybko jak się pojawiły. Pierwszą rzeczą jaką robiłam po przyjściu z pracy było zjedzenie chociaż dwóch kosteczek, a do końca dnia zjadłam pół tabliczki. I zrozumiałam, że tak daleko nie zajdę i muszę zrobić coś drastycznego, żeby waga sprzed urlopu do mnie wróciła. Tak więc tym razem potraktowałam post jako początek walki z uzależnieniem od cukru. Tak, uzależnieniem, bo w żaden sposób łagodnie nazwać tego nie mogę. Post zakończyłam po 8 dniach z naprawdę zadawalajacym rezultatem a widok słodyczy i czekolady póki co nie robi na mnie wrażenia. Teraz wychodzenie  a dalej to już tylko liczenie kalorii, bo to jedyna droga do utrzymania odpowiedniej masy ciała. 
Przede mną święta, czas wielkich pokus, ale planuję podejść do tego rozsądnie, bez objadania się i przede wszystkim bez gotowania i pieczenia jak dla całego pułku Wojska. 

1.12.18

Bezglutenowe ciasteczka dyniowe

Wystarczyło kilka dni lekkich przymrozków, żeby przypomnieć mi, że nie lubię zimy. Wyjście z domu już nie polega na zarzuceniu torebki przez ramię i wsunięciu balerinek na stopy. Teraz to zajęcie na co najmniej minutę, a jak dojdzie do tego prawdziwie zimowe zakładanie czapki, rękawiczek i dłuższego, grubszego szala czynność ta może wydłużyć się nawet do dwóch minut. A i zapomniałam o sznurowaniu butów, bo prawdziwie ciepłe buty są przecież najczęściej sznurowane; moje są, w każdym razie - a to kolejne cenne sekundy. Odjechać samochodem z parkingu też już nie jest tak łatwo. Bo trzeba zeskrobać szron z okien, a w zimie żeby do tego szronu się dostać trzeba zmieść wcześniej warstwę śniegu. A później jeszcze najlepiej posiedzieć chwilkę w samochodzie jeżeli odśnieżanie i skrobanie poszło nam za szybko i samochoďow nie zdążył ani kszty się zagrzać.  A gdyby jeszcze tych nieszczęść było mało, pamiętajcie, że żeby to wszystko zrobić przy okazji nie spóźniając się do pracy trzeba wstawać te kilka/ kilkanaście minut wcześniej. Jakby pobudka o 4.40 nie była już przegięciem. Na całe szczęście przed nami grudzień, jedyny magiczny zimowy miesiąc, może jego aura nastroi mnie optymistycznie na pozostałe dwa. 

28.11.18

Sałatka z dynią, granatem i łososiem

Kolejna dyniowa propozycja. Bo jak już się dynię kupi to można z niej zrobić naprawdę wiele pyszności. Najczęściej ją piekę i robię puree, tym razem część po upieczeniu zostawiłam i wykorzystałam do sałatki.
Największy problem z sałatkami to sosy. Nie chcę żeby były tluste i wywindowały mi kaloryczność mocno do góry, a z drugiej strony nie znam się na dobieraniu odpowiednich sosów do dań. W przypadku tej sałatki można po prostu użyć gęstego octu balsamicznego albo zrobić to tak jak ja; wymieszać musztardę z miodem - sprawdzę się niemal zawsze.

25.11.18

Placuszki bananowo-dyniowe

W weekend za długo śpię. Odsypiam te wszystkie stracone w tygodniu godziny, a później żal mi przespanego poranka. Zwłaszcza teraz, kiedy o 15 nie jestem w stanie zrobić już żadnego zdjęcia jest mi przykro, że nie potrafiłam wcześniej zrzucić z siebie ciepłej kołdry. Ale jak to pięknie brzmi "ciepła kołdra w zimne dni" to jakby rezygnować zbyt wcześnie z kąpieli w jeziorze w upał. Dzisiaj szkoda mi trochę mniej, bo mimo, że na zegarze 10 to za oknem już jakby 15 właśnie, szaro, mgliście i bez wyrazu. Jako odwieczna domatorka, na nieszczęście i złość mojego męża, pogoda jest dla mnie jakoby wymówką, żeby owszem wyjść z tej pościeli ale tylko po to, żeby zaparzyć kawę, zjeść dobre śniadanie, swoje centrum zarządzania przenieść tam gdzie jest netflix, obłożyć się poduszkami, przykryć szczelnie kocem i tak przeczekać. Co nam przyniesie dzień, zobaczymy. Niezależnie jednak od tego czy będzie on aktywny czy leżakujący na kanapie pyszne śniadanie należy się każdemu, bez wyjątku. Dlatego dziś w jesiennym menu śniadaniowym główną pozycję zajmują delikatne jak puch bananowo-dyniowe placuszki podane z jabłkowym musem. Kwintesencja jesieni.  


24.11.18

Muffinki dyniowo-kakaowe bezglutenowe

Sobota. Cisza, nie licząc tykającego w sąsiednim pokoju zegara. Za oknem szaro, pomarańczowe liście z tego drzewa przy bloku już dawno spadły na ziemię a wiatr pognał je gdzie daleko. Z drugiego końca łóżka słychać psie chrapanie, od czasu do czasu czuję na sobie jego wzrok  kiedy podnosi leniwie łeb i zerka czy już nie śpię, czy można przyjść się przytulić. Ciepła pościel, z której nie chce się wychodzić i wychodzić nie trzeba. Nad ranem z łóżka wyszedł mąż, wtedy przeturlałam się na jego miejsce, zawsze tak robię bo lubię jego zapach, który przez noc wtopił się w poduszkę. W półśnie poczułam jego usta na moich i usłyszałam zamykające się drzwi mieszkania - poszedł do pracy, a ja otulona jego zapachem, przykryta pod samą szyję kołdrą wracam do świata snu, żeby za kilka godzin obudzić się raz jeszcze. Tym razem naprawdę, świadomie ale nadal leniwie i niespiesznie. To taka magia weekendowych poranków, która pozwala dobrym chwilom trwać dłużej. Czas wypić kawę i zrobić te wszystkie rzeczy, które robi się w wolną sobotę. Ale zrobić je z przyjemnością. Z przyjemnością pójść na zakupy, zmienić pościel, wstawić pranie i posprzątać, a później z przyjemnością napić się kolejnej kawy i zjeść babeczkę. 


21.11.18

Dyniowa owsianka

Listopad jest już tak zimny, że nie możemy się nadal oszukiwać że stoimy u progu wiosny, kiedy mocny wiatr pcha nas w stronę zimy. Tej wietrznej, deszczowej i śnieżnej. Spędzanie czasu poza domem i spacery z psem nie dają już żadnej przyjemności. Przyjemność dają kubki ciepłej herbaty, która przepływając przez gardło ogrzewa całe ciało, grube skarpety, mięciutki swetr z uszami misia, koc i kolejny odcinek serialu. I gdyby tak jeszcze można ten czas przezimować w domu byloby pięknie. Zero skrobania szyb, zero zimnych dłoni i odwracania się od wiatru, żeby nabrać haust powietrza. Dla wszystkich tych, którzy chcieliby tak jak ja schować się pod kocem i przeczekać, ale jednak nie można i nie wypada mam pomysł na ciepłe, pożywne i rozgrzewające śniadanie z dynią w roli głównej. Zima od tej owsianka nie zniknie, ale nieco łatwiej stawić jej czoła po taki  śniadaniu.

Top Blogi
TOP