Najnowsze wpisy

21.6.18

Czereśnie pod owsianą kruszonką

Czy może być lepsza słodycz od tej naturalnej owocowej ? Jasne, że może i mogłabym wymieniać i wymieniać ale to tylko lepsza słodycz dla zaspokojenia naszego cukrowego uzależnienia, dla zdrowia i organizmu już niekoniecznie. Dlatego zwłaszcza latem czekoladę i inne żelki warto zamienić na porcję owoców. Dostałam w prezencie ogromne wiadro słodkich czereśni. Pierwsza myśl to radość; tyle słodkich kuleczek do zjedzenia. Ilość jest jednak nie do przejedzenia w wersji prosto z wiaderka, dlatego trzeba je wykorzystać w inny sposób i tutaj zaczyna się zabawa w drylowanie. Żmudna i brudna sprawa, ale jak przyjemnie zjada się czereśnowy deser bez wypluwanie pestek. Pierwsza wydrylowana partia poszła do mrożenia, a to co nie zmieściło się do zamrażalnika przykryłam owsianą kruszonką i wyszło słodkie i aromatyczne, przyjemnie chrupiące crumble. Czereśni zostało jeszcze pół wiadra więc poszukuję inspiracji. Informacja dla Was - czereśniowych przepisów będzie więcej. 

18.6.18

Pieczony falafel

Jadamy ostatnio bardzo mało mięsa. Pomijając oczywiście grille bo grill bez mięsa to nie grill, ale doszliśmy do wniosku, że mięso ze sklepu niewiele ma wspólnego ze zdrowiem. Jak już faktycznie nas najdzie to kupujemy indyka zamiast kurczaka (łudzę się, że go choć odrobinkę mniej faszerują tymi dziadowskimi antybiotykami i hormonami), albo wybieramy droższe (bo mam nadzieję, że jak droższe to lepszej jakości) czerwone mięso. Dla mnie to nigdy nie był problem, nie przepadam za mięsem i zdecydowanie potrafię bez niego żyć. Wiadomo, są takie mięsne smaczki, które uwielbiam ponad wszystko jak chociażby rolada śląska, ale prawda jest taka, że jada się ją od wielkiego dzwona. Więc mój stosunek do mięsa jest taki: jak go nie ma to jest dobrze i potafię zastąpić jego brak w diecie, a jak jest to też dobrze i zjem. Bo ja generalnie wszystko jem, a nauczyłam się tego od męża-kucharza. Nie wybrzydzam, nie pluję jedzeniem i nie grożę że nie zjem jak nie będzie takie jak chcę! Jestem więc konsumentem idealnym i nikt kto dla mnie gotuje albo piecze nie musi się stresować. - tak, to był manifest-prośba - zapraszajcie mnie do siebie na jedzenie! ;)

Wracając do kwestii ograniczania mięsa. Jak sobie poradzić kiedy masz ochotę na tortillę a w lodówce nie masz mięsa ? polecam zrobić falafel, czyli kotleciki z ciecierzycy. Tradycyjnie smażone są na głębokim tłuszczu, ale chcąc zaoszczędzić nieco kalorii można zrobić pieczoną wersję, bo jest również spoko. Dodatkowo ciecierzyca jest świetnym źródłem białka, więc rezygnując z mięsa warto się nią zainteresować. 

16.6.18

Babeczki fasolowe bez mąki

Chciałam napisać ładny wstęp, dodać rozwinięcie i zakończenia, w które zwinnie wplotłabym nawiązanie do fasolowych babeczek. Skasowałam już trzy takie wstępy i doszłam do wniosku, że mam za duży bałagan w głowie żeby udało mi się sensownie to wszystko połączyć. Zaczynam kolejną myśl, nie kończąc tej pierwszej, mimo, że to dwa zupełnie odmienne wątki i inne bieguny myśli. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość wszystko mi się plącze. To chyba efekt tego, że w pracy spędzam dziesięć i pół godziny dziennie, wliczając w to dojazdy i powroty. Brakuje mi czasu na uporządkowanie swojej głowy. W moje życie wdarł się chaos. Próbuję pogodzić ze sobą pracę, bloga i wszystkie te rzeczy okołoblogowe z rolą gospodyni domowego ogniska (żoną, sprzątaczką, przyjaciółką, praczką, kochanką) i ni cholery mi się to nie udaje. Albo mam burdel na chacie, albo mąż niezadowolony, posucha na blogu albo niedosypiam. I nie wiem czy w tym wypadku strategie efektywnego zarządzania czasem wniosłyby coś pozytywnego. Bo z całej 24-godzinnej doby, po odjęciu godzin pracy (10,5) i snu (zalecane 7-8) zostaje tylko 7, a rzeczy do zrobienia zdecydowanie  przekraczają ten czas.  
Lepiej zjem babeczkę, a świat niech się wali. Dziś może, bo przy sobocie można więcej. 

12.6.18

Syrop daktylowy

Urlop w Polsce dobiegł końca. I chyba to jest pierwszy od 2,5 roku powrót, który był mi potrzebny. Nie mogę powiedzieć, że cieszę się, że wróciłam do Niemiec, ale jestem w stanie powiedzieć, że dobrze mi tu. Potrzebowałam ciszy i spokoju tego miejsca. Ja jednak nie umiem żyć na najwyższym biegu. Chcąc zadowolić wszystkich wokół sama wpadam we frustrację a moje nerwy pokazują oblicze jakiego sama nie znałam. Co jest na to najlepszym lekarstwem ? żyć w zgodzie z samym sobą i robić to na co masz ochotę, w teorii proste, w praktyce zdecydowanie gorzej. W praktyce mam poczucie winy, że nie dla każdego starczyło mi czasu, albo starczyło go bardzo mało. To jest poczucie winy, którego tak naprawdę nie powinnam mieć; nie ja steruję tempem upływającego czasu, nie ja sprawiam, że dni tak szybko się kończą, ja jedynie tym czasem zarządzam. I robię wszystko co w mojej mocy, żeby zarządzać nim efektownie i owocnie.

* Konsystencja syropu będzie zależała od ilości użytego mleka. Przy 75 ml syrop jest gęsty, jak na zdjęciu. Jeżeli dacie więcej mleka (można użyć dowolnego; zwierzęcego lub roślinnego) będzie bardziej płynny. 

3.6.18

Pasta kanapkowa z buraka i słonecznika

Prawdą jest, że ostatnimi czasy nie jadamy za dużo kanapek. Kiedyś już zrezygnowaliśmy z pieczywa bo po jedzeniu tych bułek byliśmy napompowani dokładnie tak jak one. Później znów do nich wróciliśmy co zaskutkowało dodatkowymi kilogramami, a obecnie stronimy od tych przyjemności. Choć nie powiem, świeża, chrupiąca bułeczka z masłem i odrobiną soli to jeden z moich ulubionych smaków (jej, jak łatwo mi sprawić radość). Od zakończenia postu upiekłam chleb dwa razy. Chociaż miałam w planie chleb na zakwasie, bo to jednak większy wyczyn to z braku czasu i trochę też z lenistwa nie wygospodarowałam chwili na zrobienie zakwasu. Chleb był drożdżowy, prawie idealny - i albo to ja się nie umiem z drożdżami obchodzić albo te niemieckie są mocniejsze niż polskie. W obu przypadkach postępowałam zgodnie z przepisem i w obu przypadkach chleb mi wyszedł zbyt ciężki, zbity i mokry. Tak czy siak cały bochenek znikał w dwa dni, więc powiedziałam STOP. Teraz chleb kupujemy tylko w weekend, wybierając ten z najkrótszym składem; mniej znaczy więcej (jakości). Chyba zaspokoiliśmy swoją chlebową potrzebę bo już nie znika w tak ekspresowym tempie, a może to kwestia tego, że to już nie domowy wypiek ?
A skoro już jesteśmy przy chlebie i kanapkach, zawsze marzyła mi się domowa pasta do chleba. Ile to zaoszczędzonych kalorii. ile unikniętej chemii , cukru i nadmiaru soli (w Niemczech jeszcze trzeba wymienić ocet, bo jest niemal wszędzie). Zrobiłam wcześniej jedno podejście KLIK do pasty ze słonecznika. Była dobra, nawet bardzo dobra, ale blender nie miał mocy i pasta miała za dużo grudek i zbyt wyczuwalne kawałki słonecznika. Nie mogłam więc nie przetestować mojego ukochanego ronica na okoliczność takowej pasty. Utrudniłam mu jeszcze zadanie, bo zamiast miękkiej, pieczonej papryki słonecznik zmiksowałam z burakiem. Efekt ? kremowa, gładka konsystencja, zero grudek i zero kawałków słonecznika. Zajęło mu to może minutę ? (najpierw zblendowanie samego słonecznika, a później z pozostałymi składnikami pasty). Ten blender nie dość, że robi wszystko perfekcyjnie to jeszcze oszczędza czas, sprzęt idealny. Jak go zobaczyłam pierwszy raz to wiedziałam, że stworzymy duet idealny :) 

31.5.18

Kawowy jogurt pitny

Wielkie upały dotarły do pólnocnych Niemiec, więc ciężko nam się żyje. Albo inaczej, ciężko nam się pracuje. Bo żyć w upale kiedy istnieje możliwość spędzenia całego dnia nad wodą brzmi kusząco i bardzo zachęcająco. Jak poprawić sobie komfort dnia przy 30* ? Najlepiej zimnymi napojami, lodami i całą furą owoców. Wtedy najprostsze jedzenie smakuje najlepiej. Na kawowy jogurt pitny natchnęly mnie zakupy. Już prawie, prawie miałam w ręce jogurt o smaku mrożonej kawy, ale doszłam do wniosku, że lepiej będzie jak zrobię sobie taki sama, przynajmniej zaoszczędzę swojemu organizmowi zacnej porcji cukru. Wyszedł z tego pyszny kawowy napój, na bazie naturalnego jogurtu kokosowego. Mogłam jednak pokusić się o dodatkową łyżeczkę cukru, wtedy byłaby to prawdziwa rozkosz. 

30.5.18

Rabarbarowo-jabłkowe crumble

Wszyscy kochają wiosnę za wysyp warzyw i owoców. Tych, które niedostępne są przez resztę roku, albo są dostępne o plastikowym smaku. Niemal każda wizyta w sklepie kończy się zakupem szparagów, z truskawkami już mam ciut gorzej - za późno chodzę na zakupy i rzadko zdarza mi się je jeszcze dostać. Ale rabarbar jest zawsze, widocznie nie plasuje się wysoko na top10 liście Niemców.  A ja lubię, nie tak mocno jak truskawki ale lubię za orzeźwiający smak. Gdybym umiała piec droźdźówki to właśnie z rabarbarem i dużą ilścią słodkiego lukru. Ale, że  z drożdżami mi jednak nie po drodze (odkryłam nawet, że powodują u mnie straszne wzdęcia), a i lukru staram się unikać to na okoliczność gości upiekłam rabarbarowo-jabłkowe crumble. Owoce pod aromatyczną kruszonką migdałowo-kokosowo-maślaną. A do tego kleks z serka mascarpone i jogurtu naturalnego. Minimalna ilość cukru, którą można zwiększać według potrzeb. Minimalny czas pracy i zerowe szance niepowodzenia. Zdecydowany must have każdego rabarbarowego okresu. 

26.5.18

Fit śniadaniowe placki z cukini

Rozkochałam się na nowo w omletach i plackach śniadaniowych. Robię wiele wersji, wzbogacając ich smak i konsystencję o banana czy cukinię. Z bananem sprawa jest o tyle fajna, że omlet nie wymaga dosładzania i można zjeść go solo, bez dodatków. Te cukiniowe warto posłodzić, chociaż ja tego nie robię. Zdecydowanie bardziej wolę dodać im słodyczy z owoców, czy jak tutaj z sosu daktylowego. Zawsze to lepiej zjeść kilka truskawek, jagód czy malin - zwłaszcza w sezonie, niż dodawać cukier do ciasta. 
Sobotę zaczynamy kakaowymi plackami z cukinią, z sezonowymi owocami i wspomnianym wcześniej daktylowym sosem. Tak zwana pochwała prostoty, przy zachowaniu cukrowej wstrzemięźliwości. 

23.5.18

Krem z białych szparagów z gruszką

Szparagi to warzywo, zaraz obok bobu, którego smak poznałam stosunkowo niedawno. Poprostu nigy u mnie w domu tego nie było. Jak sięgam pamięcią i porównuję ilość warzyw zjadanych przeze mnie teraz, a w czasach młodości to mogłabym zanotować dziewięćdziesięcio procentowy wzrost. Teraz przecież zdarza się, że jadamy same sałatki, surówki, nasze obiady to głównie warzywa, zwłaszcza teraz. Wcześniej warzywo to głównie pomidor do kanapki, a kiedy mama starała się je jednak jakoś włączyć w naszą dietę nie spotykała się z naszą aprobatą. Było już późno, albo zbyt wcześnie na świadome i dobre jedzenie. 
Wracając do szparagów; o ile zielone szparagi pokochałam i uważam, że są świetnym dodatkiem do porannego sadzonego jajka, wiosennego obiadu czy sałatki, o tyle z białymi mam problem. Są bardziej łykowate, bardziej twarde i już nie takie łatwe w obyciu. Uznałam więc, że najlepiej odnajdą się w zupie. Zblendowane na aksamitny krem smakują wybornie, zwłaszcza z dodatkiem karmelizowanej gruszki i odrobiną miodu. 

20.5.18

Omlet cukiniowy

Kiedyś nie wyobrażałam sobie śniadania bez pieczywa. Jak to, to co innego można jeść jak nie kanapki ? a te najlepsze były z masełkiem, plastrem żółtego sera i pomidorem, od święta jeszcze na to majonez. I nadal uwielbiam kanapki, ale nie jadam ich na codzień. Już ich nie potrzebuję, żeby moje śniadanie było wyjątkowe. Teraz dobre śniadanie to takie, gdzie są jajka. Na słodko; w omlecie, naleśnikach czy placuszkach i w wersji wytrawnej - sadzone.
Dziś mam dla Was ich słodką odsłonę - omlet cukiniowy, do tego jogurt naturalny zmiksowany z truskawkami i na górę letnie, ulubione owoce. Czy tak rozpoczęty dzień i tydzień może być zły ? nie sądzę. 

UWAGI:
1. jeżeli chcecie uzyskać bardziej puszysty omlet, ubijcie osobno białka na sztywno i osobno wymieszajcie pozostałe składniki, później dodajcie do masy z żółtkami białka i delikatnie je wmieszajcie. 
2. im mniejsza patelnia tym omlet będzie grubszy i ładnieszy. Idealna to 20 cm, mój omlet smażony był na 24. 
3. jeżeli zjadam omleta z owocami, nie dodaje cukru, ani miodu do masy. jeżeli jadam go solo, bez dodatków do masy daję łyżkę miodu, lub łyżeczkę cukru/ksylitolu

Top Blogi
TOP