Najnowsze wpisy

10.11.20

Babeczki jogurtowe

To nie tak, że przy małym dziecku nie mam na nic czasu. Mam czas, ale muszę wybierać na co go przeznaczyć. Czy wolę odkurzyć mieszkanie, pozmywać czy upiec ciasto. Bywają też takie dni, że czas jakoś się kurczy i wybieram pomiędzy zjedzeniem jogurtu a zrobieniem siku. Czasami po prostu jestem padnięta i wybieram drzemkę albo bezinteresowne przeglądanie Instagrama. Najlepiej kiedy jesteśmy w domu oboje, bo zawsze jedno może skoczyć do kuchni wyłączyć w porę piekarnik czy zdjąć ziemniaki z gazu. I podczas któregoś wspólnego dnia, których teraz w czasie pandemii i kryzysu w gastronomii mamy naprawdę sporo, upiekłam babeczki. Wszystko co wymaga jedynie wymieszania składników, poporcjowania i czekania aż się upiecze jest teraz w cenie. 

Babeczki jogurtowe

Składniki (12 sztuk):

❌200g mąki orkiszowej

❌70g płatków owsianych 

❌80g erytrolu 

❌1,5 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody 

❌2 jajka 

❌250 ml jogurtu naturalnego 

❌125 ml oleju rzepakowego 

Przygotowanie

💛W misce wymieszać erytrol, jogurt, jajka i olej. 

💛Dodać do nich mąkę, płatki i proszek/sodę 

💛Wymieszać tylko do połączenia się składników. 

💛Ciasto nakładać do foremek około 2/3 wysokości. 

💛Piec 20 minut w 180* lub do suchego patyczka 


27.9.20

Babeczki orkiszowo-owsiane

Pierwszego sierpnia, w bólach i mękach nie większych niż znawcy tematu opisują, na świat przyszedł nasz chłopczyk. Dzień był z tych raczej ciepłych i spokojnych. To miało być tylko zwykłe, kontrolne KTG, chociaż w głębi serca liczyłam na to, że zaproponują wywoływanie. Byliśmy pięć dni po terminie a i dziecię nie było małe. I chociaż obraz całej sytuacji zaczyna w mojej głowie blaknąć to znam te podstawowe prawdy, które przekazywałam w opowieściach dziesiątki razy - przyjęli mnie na oddział, dali do wypicia koktajl i kazali czekać na rozwój sytuacji. Po 2,5 godzinie od pierwszego skurczu przecinałam pępowinę dziecka, które leżało na mojej piersi. To było tak dziwne i odmienne od wszystkich innych wydarzenie, mieszanka wielu pozytywnych emocji na czele z wielką ulgą - że oto mój syn jest już ze mną i mogę go tulić bez końca. 

Ten entuzjazm i wybuch miłości szybko wylały mi kubeł zimnej wody na głowę kiedy okazało się, że najnormalniej w świecie boję się własnego dziecka. Jak podnieść, żeby nie uszkodzić, jak przebrać, jak zmienić pozycję i jak uspokoić kiedy nie daj Boże zacznie płakać. Ten strach sprawił, że ograniczałam się niemal wyłącznie do roli matki-żywicielki, a całą resztą zajmował się tata. Chociaż nie szczędziłam mu porad i wskazówek, bo jak wiadomo najlepiej robić coś czyimiś rękoma a wymądrzać się wtedy kiedy coś nie dotyczy nas w danej chwili.

Po miesiącu tata-mąż wrócił do pracy, a my zostaliśmy sami, skazani na naukę siebie nawzajem, na dojście do porozumienia i na pokonanie strachu. W pierwszy dzień gdy mąż wychodził do pracy płakałam jakby wyjeżdżał w długą delegację, niepewna tego czy dam radę zająć się tym małym okruszkiem śpiącym obok w łóżeczku. A kiedy kilka godzin później obudził mnie jego płacz, z mocno bijącym sercem zaczęłam realizować plan naszego oswajania się. Za radą położnej mówiłam do niego, tłumaczyłam mu co robię, mimo że przy zmianie ubrań byłam niemało zestresowana i przejęta kiedy brałam go na ręce. Tak mijał nam dzień za dniem. Ja nie przestawałam mówić, opowiadać i śpiewać, a on słuchał, pomagał mi i współpracował. Z czasem zaczął reagować zaciekawionym spojrzeniem, skromnym uśmiechem, a teraz prowadzimy żywe rozmowy w bobasowym języku z gestykulacją jakiej nie powstydziłby się nawet Włoch.

Dziś nasz syn ma prawie dwa miesiące i żadne z nas nie wyobraża sobie już dnia bez niego. Wsiąknął w nasz świat na dobre, zostawiając przy tym skrawek chwili na nasze dotychczasowe przyjemności i tak oto powoli wracam do pieczenia. Wybieram przepisy szybkie do przygotowania - jak te babeczki - bo nigdy nie wiadomo kiedy znudzą się kręcące się nad łóżeczkiem króliczki albo kiedy głód czy tęsknota zawita do małego człowieka.


2.7.20

Fit mleczna kanapka

Zawsze mnie kusiły te wszystkie domowe i oczywiscie fit wersje maxi kingów, monte, oreo i wszystkich innych najpyszniejszych sklepowych słodyczy. Większość z nich patrząc na skład to tylko wizualnie przypomina oryginał, bo ciężko żeby jogurt naturalny nawet z super aromatem zastąpił śmietankę w Monte. No w to nie uwierzę, ale są też dobre rozwiazania i zamienniki. Prócz tej mlecznej kanapki, mam ochotę przetestować jeszcze kilka, ale zobaczymy co mi z tego wyjdzie. 

26.6.20

Naleśniki bananowe

W te gorące dni mam problem z jedzeniem. Z jednej strony powinnam dostarczać dziecku witamin i minerałów z dobrze zbilansowanych produktów, a z drugiej nie mam apetytu. To znaczy ten apetyt to bardziej zawiła kwestia, bo jestem głodna i ciągle bym coś jadła ale to musi być zimne i mieć dużo wody. Więc wybieram owoce, których jem nieco za dużo. Wiadomo, że cukier z owoców lepszy niż z batonika, ale mimo wszystko to cukier. Unikam jednak bananów i winogron, tego drugiego nie zjadłam ani razu od połowy kwietnia a banana może dwa razy, trzeci raz jest dzisiaj w tych naleśnikach. Jak one bosko pachną a i smakują banankiem, naprawdę wow!

21.6.20

Truskawkowy deser w szklance z biszkoptami

W tym roku jestem truskawką. Pożarłam ich już naprawdę sporo i wcale mi się nie nudzą. Wymieniam je czasami na czereśnie, a najczęściej wygląda to tak, że truskawkowy koktajl przegryzam słodkimi czereśniami. I te dwa owoce to 'must have' w mojej lodówce. Pewnie za chwilę zacznę wymieniać je na morele i porzeczki, ale to jeszcze chwilka. Póki co na salony wjeżdża truskawkowy deser. 
UWAGA: Miała być z tego bardziej pianka, a wyszła taka prawie galaretka, więc jeśli chcecie mus, proponuję dać 2g żelatyny i 1 łyżkę wody mniej. 

18.6.20

Placuszki jabłkowe, bez cukru i zamienników

Przyszło lato i wywindowało mocno temperatury. U mnie, ciężarnej oznacza to, że zaczynam mieć opuchnięte nogi i niewidoczne kostki, większą zadyszkę po krótkim spacerze z psem, a bardziej to nie po spacerze a po wyjściu na trzecie piętro po tym spacerze. Od 15 kiedy w mieszkaniu już się porządnie nagrzeje, męczy mnie samo siedzenie na kanapie i czytanie książki. A do tego wszystkiego straciłam niemal całkowicie apetyt i pomysły na posiłki. Jem więc w zasadzie tylko to co mam w lodówce, żeby się schłodzić i najlepiej coś co nie wymaga żadnej obróbki. Więc można śmiało powiedzieć, że w taką pogodę jem w zasadzie tylko przekąski, a truskawki i czereśnie to  niekwestionowani faworyci. Ale żeby zjeść już coś bardziej pożywnego i dostarczyć sobie chociaż trochę kalorii na start usmażyłam placki. Bez cukru, ani zamienników, słodkie od jabłka, idealne na dzieci (bo mnie już świat nie interesuje, tylko dzieci). 

Placuszki jabłkowe, bez cukru i zamienników

13.6.20

Owsiane z truskawkami bez glutenu

Blog, Instagram i jeszcze Facebook to teraz dla mnie zbyt wiele. Zwłaszcza, że w przypadku mediów społecznościowych korzystam z tableta lub telefonu, a żeby napisać notkę na bloga muszę odpalać laptopa. Jest to kłopotliwe z dwóch powodów, po pierwsze muszę faktycznie wygospodarować sobie czas, żeby usiąść przy stole z tym laptopem, czego ostatnimi czasy nie potrafię, a po drugie mój laptop to trup. Włącza się strasznie długo a wyłącza znienacka, nawet w połowie słowa. Po czym znów się długo ładuje i nie ma gwarancji, że zapisane wcześniej słowa nie zniknęły na zawsze. Nowy sprzęt jest daleko, daleko na liscie rzeczy, których niezbędnie potrzebuję, na przykład daleko za nowymi oprawkami, które "wymieniam" już dobre trzy lata. Tak, do wszystkiego mam tak słomiany zapał, na ten przykład od trzech dni zabieram się za upieczenie ciasteczek i zrobienie jakiegoś prawdziwie letniego i orzeźwiającego deseru, bo tylko tego szukam z każdym otwarciem lodówki. Dziwne, że z tym ciastem poszło mi tak łatwo. Weszłam do kuchni, przygotowałam składniki, wymieszałam i upiekłam. To musiał być jakiś nadzwyczajny dzień, w którym wszystkie moje algorytmy osiągnęły epicentrum. 

5.6.20

Odwrócone ciasto gryczano-owsiane z rabarbarem

Gdybyście mnie zapytali co wypełnia obecnie moje dni, to bez chwili zastanowienia odpowiedziałabym Wam, że czekanie na kuriera. A wiecie jak to jest na kogoś czekać - najgorsze zajęcie świata! Bo tak, po pierwsze trzeba być przygotowanym, że on zadzwoni do drzwi, więc trzeba być ubranym, a mi jednak najwygodniej, zwłaszcza odkąd temperatury poszybowały w górę, jest w majtkach. Bo drugie trzeba siedzieć w domu, bo wiadomo, że nawet szybkie zakupy albo wyjście z psem na 5-minutowe siku może skończyć się awizem w skrzynce. I w końcu po trzecie, czekanie na kogoś to takie zawieszenie w czasie. Niby coś by można było zrobić, ale jednak nie za wiele. Posprzątać okej, ale już bez odkurzania, prysznic też odpada, jakby przyszedł w połowie ćwiczeń to też krucho. No i tak zostają mi książki, pieczenie i niezawodne skrollowanie Instagrama ;) Co do książki to właśnie skończyłam "Małe życie" - grubas, 800 stron, ale opowieść zawarta w środku też jest mega gruba. Serdecznie polecam bo czyta się naprawdę szybko. Teraz zasiadam do mniej ciekawych lektur, tzn dla mnie ciekawych, bo ciążowych, ale ich już wszystkim nie mogę polecić. 
Co do ciast, to pewnego popołudnia upiekłam ciasto gryczane z resztką rabarbaru, którą miałam na stanie i wyszło z tego całkiem fajnie połączenie. Mówię całkiem tylko dlatego, że mąka gryczana jest specyficzna w smaku, zwłaszcza dla podniebienia, które jest przyzwyczajone do mąki pszennej i nie kązdy może być z takiego ciasta zadowolony. W każdym razie my byliśmy, dlatego przepis ląduje na blogu :)

30.5.20

Makowiec z jabłkami

Przywołałam trochę grudnia w te ciepłe dni. Bo czy zapach makowca nie kojarzy Wam się ze Swiętami Bożegonarodzenia ? ale musiałam już wykorzystać tę puszkę maku, nawet w maju. Zadziwiające jest to, że ja generalnie nie przepadam za makiem, za dzieciaka drożdżówka z makiem to było najgorsze zło tego świata, ciasta z makową warstwą o fuuj. Uważam jednak, że są pewne produkty, do których po prostu trzeba dorosnąć i dla każdego to będzie coś innego. W mojej grupie znajduje się jeszcze zielony groszek i wątróbka. Pewnie coś by się jeszcze znalazło gdybym się dłużej zastanowiła, ale to jest zdecydowanie moja mocna trójka. Teraz ja to wszystko zjem, nie zajadam się tym, ale też nie pluję po ścianach. W każdym razie wracając do sedna, czyli maku; przedstawiam makowiec z jabłkami. Spotkałam się też z nazwą makowiec japoński, ale to nie on; tam szło za dużo masła, a wiadomo, że kostka masła do ciasta to nie u mnie.

23.5.20

Języczki biszkoptowe

Od samego rana siedzę dziś przed laptopem pisząc. Ale pisałam na tematy ciążowe i teraz mam pustkę w głowie co napisać tutaj. Bo kiedy już wydaje mi się, że wymyśliłam jakiś dobry motyw to okazuje się, że to nadal jest ciążowa historia a nie do końca bym tak chciała. Bo wiecie to jest coś na tej zasadzie, że ktoś tworzył jakąś treść, zaszedł w ciążę i już teraz tylko ciąża, albo w przeważającym stopniu ciąża. O ile osoba czytająca też jest w ciąży to jest to dla niej ciekawe, ale jak ktoś jest na zupełnie innym etapie życia to nuda Panie! Miałam tak z moimi koleżankami, mogę to napisać bo nawet jak to przeczytają, to myślę, że wiedziały, że tak to właśnie wygląda :) Spotykamy się rzadko, bo ja za granicą, ale nasze spotkania od trzech lat to temat ciąży i dzieci. Nie za bardzo miałam nawet jak wtrącić dwa zdania do rozmowy, mogłam tylko przytakiwać. I owszem, zdarzało się, że zbaczałyśmy z tego tematu, ale tylko na chwilkę, bo zaraz znów pojawiał się jakiś odnośnik do dziecka i pogadanki zaczynały się od nowa. A ja też nie posiadam tej zdolności, której mistrzem jest mój mąż, że z każdym na każdy temat, więc wyglądało to tak, że po prostu piłam kawę w ich towarzystwie. Teraz, owszem dołączę do ich grona, ale nadal nie będę na ich poziomie, będę żółtodziobem, ale będę mogła opisać przynajmniej swoje a nie cudze doświadczenia. Dlatego to internetowe życie jest takie trudne - nigdy nie wiadomo czego szukają u Ciebie ludzie. Ogólnie rzecz biorąc to można się domyślić, że u mnie przepisów i to najlepiej fit, ale na przestrzeni lat zdarza się, że ktoś odwiedza Cię nie tylko ze względu na przepisy, ale też zdjęcia czy treść. Dlatego tak dużo czasu zajmuje mi napisanie wstępu do przepisu.
Top Blogi
TOP