Drugi urlopowy wpis dodawany z innego miejsca. Poprzedni pisałam niemal z widokiem na tatry, ten piszę otulona zapachem domowego obiadku. Cieszę się przeogromnie, że mamy w Polsce tylu przyjaciół i znajomych. Dzięki czemu z każdego urlopu wracamy tak bardzo niewypoczęci ale jednocześnie tak bardzo szczęśliwi. Może nawet za bardzo szczęśliwi i dziwnie podnieceni. Przez to też tęsknimy bardziej, ale wolę mieć za kim i za czym tęsknić niż nie znać tego uczucia. Na końcu tęsknoty przecież zawsze jest radość...
Kiedyś już wyrażałam swoje zdanie na temat deserów z kaszy jaglanej. Mnie nie przekonują, ale ulegam im od czasu do czasu. Zwłaszcza kiedy ich zdjęcie jest takie czarujące i kiedy widać na nim kremową konsystencję kaszy od razu wyobrażam sobie smak. I tutaj jest największy problem, zawsze jestem rozczarowana i zawiedzona...tzn nigdy do końca nie potrafię pozbyć się goryczy z kaszy. Próbowałam płukać po dziesiątki razy, prażyć i nic. Zawsze z tyłu przebija się gorzki posmak, który psuje mi cały deser. Ten konkretny przepis wzięłam z jednego z moim zdaniem lepszych i profesjonalnych blogów, ale przejrzałam ich jeszcze co najmniej 5, również bardzo wysoka półka. Składniki i proporcje się nie różniły, więc obstawiam, że one wszystkie muszą smakować identycznie. I tutaj mam problem...czy to z moimi kubkami smakowymi jest coś nie tak, czy ten wielki bum na wegańskie desery sprawił, że ludzie sobie wmawiają, że coś im smakuje ? A może o smakach jak i o gustach się nie dyskutuje. Polecam wypróbować jakiś przepis na jaglany deser i przekonać się samemu :)
Kiedyś już wyrażałam swoje zdanie na temat deserów z kaszy jaglanej. Mnie nie przekonują, ale ulegam im od czasu do czasu. Zwłaszcza kiedy ich zdjęcie jest takie czarujące i kiedy widać na nim kremową konsystencję kaszy od razu wyobrażam sobie smak. I tutaj jest największy problem, zawsze jestem rozczarowana i zawiedzona...tzn nigdy do końca nie potrafię pozbyć się goryczy z kaszy. Próbowałam płukać po dziesiątki razy, prażyć i nic. Zawsze z tyłu przebija się gorzki posmak, który psuje mi cały deser. Ten konkretny przepis wzięłam z jednego z moim zdaniem lepszych i profesjonalnych blogów, ale przejrzałam ich jeszcze co najmniej 5, również bardzo wysoka półka. Składniki i proporcje się nie różniły, więc obstawiam, że one wszystkie muszą smakować identycznie. I tutaj mam problem...czy to z moimi kubkami smakowymi jest coś nie tak, czy ten wielki bum na wegańskie desery sprawił, że ludzie sobie wmawiają, że coś im smakuje ? A może o smakach jak i o gustach się nie dyskutuje. Polecam wypróbować jakiś przepis na jaglany deser i przekonać się samemu :)

