Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko. Pokaż wszystkie posty

10.11.17

Jesienny deser kokosowy z chia

Najlepszą rzeczą jaką możesz usłyszeć w pracy w piątek jest to, że planowana pracująca sobota jednak nie jest potrzebna i jutro się wyśpisz. Zjesz pyszne śniadanie, wypijesz dużą kawę a nie małą, w spokoju a nie w biegu. Zaplanujesz weekend, zjesz dobry obiad, ciepły a nie z lunchboxa. I może byś coś nawet upiekła, w zasadzie to nie coś, a tort. I możesz go zrobić wcześniej, a nie na ostatnią chwilę. I Twój pies też będzie szczęśliwy, bo w końcu nie spędzi długich samotnych godzin w domu. Tak więc szanowni Państwo, zaczynamy weekend! 

20.4.17

Pudding chia z truskawkami

Zostałam osobą bezrobotną. Ale dzięki temu stałam się lepszą panią domu i bardziej twórczą blogerką (bo wyraźenie płodną blogerką to nadużycie, a poza tym to brzydkie słowo). W mieszkaniu w końcu panuje jaki taki porządek. Bóg nie stworzyl mnie estetką, więc i w bałaganie żyć umiem, a nawet nie specjalnie go zauważam. Zdecydowanie wolę swój czas "marnotrawić" na czytaniu książek aniżeli sprzątaniu. Ale teraz czasu mam tyle, że i na książki i na delikatne sprzątanie starcza. Co najważniejsze, moja sytuacja zawodowa sprawiła, że teraz codziennie jemy obiady. Niby oczywista oczywistość ale przez ostatni miesiąc mój mąż miał najbardziej wyczerpującą pracę na ziemi, a ja ? ja tak naprawdę nigdy nie gotowałam obiadów. To nie byłą moja działka, poza tym obranie cebuli zajmuje mi tyle co mojemu mężowi jej pokrojenie... razy trzy... w drobną kosteczkę. Więc ruchy raczej ślimaka, byłam dobra na zmywak. 
Zaczęłam też jeździć na rowerze. Nie dla przyjemności, sportu i umięśnionych łydek, ale z przymusu i potrzeby szybszego przemieszczania się. Mamy jeden samochód, mąż jeździ do pracy 20 km, so tut mir leid Karolina ale padło na mnie, że to ja muszę pedałować. Są też autobusy, ale hmm nie kursują zbyt często. W tym momencie cieszę się, że mieszkamy w małym miasteczku. Cieszę się też, że po drugiej stronie ulicy mam Lidla, z którego jestem w stanie przynieść, przyciągnąć ? najcięższe zakupy. Cieszę się, że nie muszę wstawać skoro świt, że wylali mnie z pracy, w której traktowali pracowników jak roboty i na koniec cieszę się, kiedy mój mąż wraca po pracy do domu i smakuje mu obiad, który dla niego zrobiłam. Po obiedzie czasami jest też deser, wczoraj był taki.

18.2.17

Kokosowy pudding ryżowy

Cierpię znów na brak weny. Przy każdym dodawanym wpisie zastanawiam się jaką historią go okraszyć. Kończy się na tym, że siedzę pół godziny nad pustą "kartką", a wszystko dookoła jest w stanie mnie rozproszyć i zaciekawić. Wtedy kończy się to tak jak kilka ostatnich wpisów, po prostu kilka słów o przepisie, zdjęcia, wykonanie i gotowe. Ale to jest wtedy takie bez duszy i w sumie nijakie. Chociaż zdaję sobie sprawę, że jednak dla większości z nas liczy się przede wszystkim obraz a nie treść. Jednak nawet dla siebie samej, kiedy wracam do archiwalnych wpisów, przeczytać coś ciekawego jest miło. Cóż, pozostaje mi wierzyć (i wierzę w to z całych sił), że jest to sytuacja przejściowa, może spowodowana zachodzącymi zmianami, albo wiosennym przesileniem. A może po prostu powinnam bardziej się postarać, skupić i zapisywać wszystkie swoje pomysły. Przecież tak bardzo lubię "odhaczać" zrealizowane cele. Trzymajcie kciuki! 

Lubicie popularny ryż na mleku ? jeżeli tak to mam dla Was domową wersję. Lepszą niż ze sklepu. Na ciepło smakuje wspaniale. Jest kremowa, kokosowa, waniliowa, pyszna! ale i kaloryczna niestety. W ramach lekkiego odstępstwa można zjeść :)

25.1.17

Budyń jaglany

Drugi urlopowy wpis dodawany z innego miejsca. Poprzedni pisałam niemal z widokiem na tatry, ten piszę otulona zapachem domowego obiadku. Cieszę się przeogromnie, że mamy w Polsce tylu przyjaciół i znajomych. Dzięki czemu z każdego urlopu wracamy tak bardzo niewypoczęci ale jednocześnie tak bardzo szczęśliwi. Może nawet za bardzo szczęśliwi i dziwnie podnieceni. Przez to też tęsknimy bardziej, ale wolę mieć za kim i za czym tęsknić niż nie znać tego uczucia. Na końcu tęsknoty przecież zawsze jest radość...

Kiedyś już wyrażałam swoje zdanie na temat deserów z kaszy jaglanej. Mnie nie przekonują, ale ulegam im od czasu do czasu. Zwłaszcza kiedy ich zdjęcie jest takie czarujące i kiedy widać na nim kremową konsystencję kaszy od razu wyobrażam sobie smak. I tutaj jest największy problem, zawsze jestem rozczarowana i zawiedzona...tzn nigdy do końca nie potrafię pozbyć się goryczy z kaszy. Próbowałam płukać po dziesiątki razy, prażyć i nic. Zawsze z tyłu przebija się gorzki posmak, który psuje mi cały deser. Ten konkretny przepis wzięłam z jednego z moim zdaniem lepszych i profesjonalnych blogów, ale przejrzałam ich jeszcze co najmniej 5, również bardzo wysoka półka. Składniki i proporcje się nie różniły, więc obstawiam,  że one wszystkie muszą smakować identycznie. I tutaj mam problem...czy to z moimi kubkami smakowymi jest coś nie tak, czy ten wielki bum na wegańskie desery sprawił, że ludzie sobie wmawiają, że coś im smakuje ? A może o smakach jak i o gustach się nie dyskutuje. Polecam wypróbować jakiś przepis na jaglany deser i przekonać się samemu :)


28.12.16

Owsianka piernikowo-jabłkowa

Po świętach nagle wszyscy powracają do diet, zdrowego odżywiania. A co z resztkami po świętach ? czyżby zdarzyło się, że ktoś nagotował, naszykował i napiekł dokładnie tyle jedzenia, że starczyło idealnie na święta i 27 grudnia lodówka jest pusta i czeka na tonę warzyw i owoców ? U mnie powiem szczerze powrót do rzeczywistości po świętach tak naprawdę zaczyna się dopiero po Sylwestrze. No bo jedzenia to ja nie wyrzucam. Wolę zjeść kilka dni (albo kilkanaście) z rzędu więcej kalorii ale mieć czyste sumienie. Dziś dojadaliśmy śledzie w różnej postaci, jutro kończymy sałatkę, codziennie podjadamy (pożeramy...no dobra, ja pożeram) coś słodkiego. Martwię się też o swój organizm, żeby biedaczek nie doznał za dużego szoku kiedy tak nagle odetnę mu tyle kalorii i tłuszczy. Nie, nie, to może zabić. Nie można działać zbyt gwałtownie. Na rozruch wprowadzam po jednym zdrowym, wartościowym posiłku. A jak wiadomo śniadanie jest najważniejsze, więc dziś wartościowym posiłkiem będzie owsianka. Oczywiśce nie schodzę z klimatu świąt, bo to piękny klimat i zdecydowanie zbyt krótki. Owsianka jest piernikowa, ale spokojnie, nie ma w niej pokruszonych pierniczków, jest tylko piernikowa przyprawa. 

13.4.16

Koktajl z awokado

Lato, a przynajmniej ciepłe dni nadchodzą. To znaczy raz są, żeby za chwilę znów się rozmyślić i ustąpić miejsca ciemnym chmurom, deszczom i gradobiciom. Optymistycznie rzecz biorąc teraz powinny zagnieździć się na dłużej. A co chcemy jeść w ciepłe dni na każdy posiłek i o każdej porze ? Lody, koktajle i kawę na zimno. Obiecuję w tym roku wszystkie te 3 rzeczy na blogu, a może i w kilku wariantach. W każdym razie póki co przychodzę z koktajlem. Dodatek awokado sprawia, że koktajl jest jeszcze bardziej sycący a właśnie o to nam chodzi jeśli koktajl traktujemy jako posiłek, a nie tylko jako zamiennik wody.



29.3.16

Owsianka z chia ze słoika

W tym roku nie zaznaliśmy świątecznego obżarstwa. Owszem, chodziłam spać zrozpaczona tym jak wydęty jest mój brzuch, ale następnego dnia, rano wszystko wracało do normy. W efekcie przez święta waga zjechała 0,5 kg. Potwierdzam więc, że cheat day wnosi dużo pozytywów do diety. Chodzi tylko o to, żeby go nie wykorzystywać za często, nie rzucać się na wszystko czego na diecie sobie odmawiamy, a dać upust jakiemuś jednemu pragnieniu. Ja np w ciągu 3 dni zjadłam pół litra, kupnych lodów pisjacjowych, ale były tak obrzydliwie słodkie, że wiem już, że w lato jedyne co kupię dla ochłody to będą sorbety :) Smaków miałam wiele, ale wybrałam lody, więc zrezygnowałam np z czekoladowego zająca Lind'a. Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl; okres poświąteczny to dla mnie zazwyczaj okres największych stoczonych bitew o to czy wracać do diety a jeżeli tak to kiedy. Bo trzeba wszystko dojeść co zostało, jakby już samo strikte świąteczne rozbestwienie nie wystarczyło. A z drugiej strony jak już w jeden dzień zjem słodkie ciasto i w drugi dzień zjem słodkie ciasto to i w trzeci, czwarty, piąty i dziesiąty dzień też mi się go chce! Dlatego ponowny powrót do diety zdecydowanie przesuwał się w czasie, czasami do miesiąca albo i dłużej i oczywiście już nie od tego punktu, który osiągnęłam do świąt, bo regularnie przyjmowany cukier uzależnia organizm, a później po cichutku powiększa obwody. Tym razem jest jednak inaczej. Bo kiedy na diecie są dwie osoby, a jedna z nich jest bardziej zdeterminowana i uparta niż Ty, nie może się nie udać :) zwłaszcza kiedy wszystkie posiłki jadacie razem. 
Dlatego pierwszy posiłek po świętach jest mega zdrowy, bardziej kwaśny niż słodki, ale pyszny.

3.3.16

Koktajl białkowy

Dziś będzie bardzo szybko i bardzo skromnie, ale za to pysznie. Nie wiem czy jest ktoś kto nie kocha koktajli. W upalne dni wspaniale orzeźwiają, są super alternatywą kiedy owoce w swej naturalnej formie zaczynają się nudzić (chociaż nie wiem czy chociażby truskawka może się znudzić sama w sobie). W czasie takim jak ten - nie wiadomo jak go nazwać; codziennie pogoda z innej pory roku - koktajl jest w stanie dostarczyć wielu witamin. Przy czym jest tak szybki w przygotowaniu. 

p.s niedługo będę miała dla Was koktajlowy konkurs, będą też nagrody :) Szczegóły wkrótce.


Durszlak.pl
zBLOGowani.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Top Blogi
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
TOP