16.11.13

Paprykowa pasta sojowa

Moja przygoda z Sante zbiegła się w czasie z przygodą z Dukanem. Otręby, owsianki i tym podobne. Z czasem kiedy dojrzałam do tego, że odchudzanie nie koniecznie wiąże się z restrykcyjną dietą znów zaczynałam z Sante - kasza jaglana, czerwona soczewica, siemię lniane... Wiadomość, że dołączę do grona blogerów, którzy testują ich produkty ucieszyła mnie ogromnie! Dzięki temu znów mam okazję wypróbować ich kolejne produkty np pasztety sojowe, granole, musli błonnikowe, czy soję, którą właśnie prezentuję. 
Mówiąc szczerze nie jadłam nigdy wcześniej soi, ale zasmakowała mi tak, że właściwie mogłabym jeść ją samą, bez żadnych dodatków. 



Paprykowa pasta sojowa

Składniki:
  • 3/4 szklanki soi*****
  • 1 czerwona papryka****
  • 1 ząbek czosnku*****
  • ostra papryka w proszku lub świeża
  • 1 duża łyżka kremowego serka
  • sól, pieprz
  • olej z awokado lub rzepakowy****

Przygotowanie:
  1. Soję przygotować według instrukcji na opakowaniu. 
  2. Na rozgrzaną patelnię z olejem ułożyć paprykę pokrojoną na 2-4 kawałki i grilować z obu stron. Wszyscy, którzy mają piekarnik mogą paprykę upiec w piekarniku. Po zgrilowaniu/upieczeniu można zdjąć skórę - ja zostawiłam.
  3. W blenderze umieścić ugotowaną soję z odrobiną wody, w które
  4. 0j była gotowana, oraz pozostałe składniki. Żeby pasta nie była bardzo sucha dodać też 1-2 łyżki oleju i blendować na gładką masę. 

9 komentarzy:

  1. mmm.. musi być pyszna, jej kolor też jest fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł na kanapki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podobają takie smarowidła, sojowa z papryką brzmi pysznie. Przypomniałaś mi, że dawno żadnego takiego domowego smarowidła nie robiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię takie pomysły na kanapkowe dodatki, a juz szczególnie pasty :) chętnie kiedyś wypróbuję ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj pyszności i jak ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę taki alternatywny hummus, fajne!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna, tylko opcja wegańska by się przydała
    jakiś serek z nerkowców?

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna wszystkim anonimowo komentującym za podanie imienia, albo chociaż pseudonimu. Dziękuję.

Top Blogi
TOP