Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalesniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nalesniki. Pokaż wszystkie posty

17.3.18

Ananas w cieście kokosowym

Już witałam się z wiosną. Już nie tylko wyciągnęłam wiosenną, różową kurtkę z szafy, ale nawet miałam ją na sobie podczas zeszłotygodniowych zakupów. W minioną sobotę zamówiliśmy też kawę na wynos i wypiliśmy ją otuleni ciepłem wiosennego słoneczka. A w tygodniu dwa razy poszłam do pracy bez kurtki. Tymbardziej więc boli to co pokazuje dziś termometr, jak bardzo ruszają się gałęzie od zimnego wiatru i jak bardzo nieprzyjemny potrafi być spacer z psem kiedy zapomni się rękawiczek. Jak żyć kiedy wiosna dała nadzieję, już była tutaj jedną nogą ale się rozmyśliła. Przebiśniegi i krokusy przed moim blokiem po raz już chyba piąty przeszły w stan hibernacji. Biedne dały nabrać się na te wiosenne obietnice, podobnie zresztą jak ja. Nie poddaję się jednak i kuszę tą cholerę słonecznym śniadaniem. Żółciutkim, słodkim ananasem o zapachu kokosa. 


21.10.17

Żytnie pancakes - niskie indeks glikemiczny

Okazuje się, że już zapomniałam jak fizyczna praca potrafi wykończyć. Pierwszy tydzień pracy zweryfikował moje plany usilnego pogodzenia życia na bezrobociu z życiem czynnym zawodowo. Po pierwse dietę trzymałam codziennie do godziny 15-16 czyli do momentu powrotu do domu - później był rzut na wszystko co słodkie. Z dnia na dzień słodyczy było coraz mniej, co jednak dobrze wróży. W kolejny tydzień wchodzę z postanowieniem: zero cukru! Po drugie wstawanie o 4.50 sprawia, że dzień kończę najpóźniej o 22, raz nawet poszłam spać 20.45. Żegnaj nocny marku, witaj ranny ptaszku! Po trzecie po tak ciężkiej pracy wracam do domu na rowerze, co pozbawia mnie już całkiem resztek sił. Schodzę z rowera, wspinam się na trzecie piętro, przebieram, wychodzę z psem na spacer i znów wdrapuję się na trzecie piętro, w końcu mogę usiąść, dać odpocząć pulsującym ze zmęczenia udom. Ale jak tak zasiądę to zaczynam odpływać... Przyznam szczerze, że przez ten tydzień ani razu nie pomyślałam o blogu, a tymbardziej o nowym przepisie, nie pomyślałam o żadnych ćwiczeniach, o kaloriach, indeksie glikemicznym - o niczym czym żyłam przed rozpoczęciem pracy. Jeszcze tydzień, dwa i wejdę w nowy rytm. Tymczasem dziś zamiast odespać trudny czas obudziłam się przed 8. Zobaczyłam najpiękniejsze pomarańczowo-różowe niebo i tym pięknym widokiem rozpoczęłam weekend.

4.10.17

Naleśniki z odżywką białkową

Wiecie, że ja nie potrafię planować ? a nawet jak coś sobie zaplanuję to albo sama to zmieniam, albo ktoś niespodziewanie, nagle ma inne plany. Już dawno przestałam się uśmiechać do swoich planowych działań, bo one z reguły nigdy nie dochodzą do skutku, albo dochodzą, ale w zmienionej formie. Już nie takiej jak sobie wymyśliłam, wymarzyłam, ustaliłam. Na każdym naszym urlopie w Polsce wiadoma jest tylko data przyjazdu i wyjazdu, wszystko co dzieje się pomiędzy jest tak ruchome i zmienne, że czasami sama za tym nie nadążam, nie mówiąc już o tym, że co rusz jesteśmy gdzieś spóźnieni, albo nie docieramy na miejsce. Podobnie teraz - przed wyjazdem, stworzyłam listę postów jakie chcę dodać z urlopu, już przed wyjazdem pozmieniłam ich kolejność ze trzy razy, w międzyczasie też zmieniły się przepisy jakie zaplanowałam dodać. Cholera wzięła takie planowanie! To się w ogóle nie opłaca, tylko się czas marnuje. I to podwójnie - raz, żeby to wymyśleć, a później żeby to znów pozmieniać...no i to rozczarowanie jest tak przykre, że dla niego samego lepiej być spontanicznym. 

Durszlak.pl
zBLOGowani.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Top Blogi
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
TOP