12.6.18

Syrop daktylowy

Urlop w Polsce dobiegł końca. I chyba to jest pierwszy od 2,5 roku powrót, który był mi potrzebny. Nie mogę powiedzieć, że cieszę się, że wróciłam do Niemiec, ale jestem w stanie powiedzieć, że dobrze mi tu. Potrzebowałam ciszy i spokoju tego miejsca. Ja jednak nie umiem żyć na najwyższym biegu. Chcąc zadowolić wszystkich wokół sama wpadam we frustrację a moje nerwy pokazują oblicze jakiego sama nie znałam. Co jest na to najlepszym lekarstwem ? żyć w zgodzie z samym sobą i robić to na co masz ochotę, w teorii proste, w praktyce zdecydowanie gorzej. W praktyce mam poczucie winy, że nie dla każdego starczyło mi czasu, albo starczyło go bardzo mało. To jest poczucie winy, którego tak naprawdę nie powinnam mieć; nie ja steruję tempem upływającego czasu, nie ja sprawiam, że dni tak szybko się kończą, ja jedynie tym czasem zarządzam. I robię wszystko co w mojej mocy, żeby zarządzać nim efektownie i owocnie.

* Konsystencja syropu będzie zależała od ilości użytego mleka. Przy 75 ml syrop jest gęsty, jak na zdjęciu. Jeżeli dacie więcej mleka (można użyć dowolnego; zwierzęcego lub roślinnego) będzie bardziej płynny. 


Syrop daktylowy

Składniki:

  • 60 g suszonych daktyli
  • 75 ml mleka lub więcej*
Przygotowanie:
  1. Daktyle umieścić w miseczce, zalać wrzątkiem i zostawić na około 15-20 minut, aż dostatecznie zmiękną. Odlać wodę, zostawiając tylko troszkę na dnie, żeby lepiej się blendowało.
  2. Wstępnie zblendować same daktyle z pozostawioną wodą. Dodać mleko i znów blendować do uzyskanie gładkiej konsystencji. 


2 komentarze:

  1. Bardzo fajny pomysł :) Akurat mam zapas daktyli ;)
    https://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo, mam daktyle, z pewnością wykorzystam!

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna wszystkim anonimowo komentującym za podanie imienia, albo chociaż pseudonimu. Dziękuję.

Top Blogi
TOP