23.11.16

Krem kasztanowy

W tym roku pierwszy raz jadłam pieczone kasztany. Ich cena była dość zadawalająca, jakby cały czas były na przecenie, więc pokusiłam się kilka razy. Najpierw nie miałam na nie pomysłu, a zwykłe upieczenie ich w piekarniku odwlekałam w nieskończoność do tego stopnia, że zgniły mi w woreczku. Następna była wersja standardowa, która średnio przypadła mi do gustu. Zbyt duża mączność - nie lubię. Tak jak nie lubię zbyt słodkich wypieków. Z ostatniego kasztanowego zakupu zrobiłam puree, o jakie dobre. W zasadzie to można by nazwać to pastą z pieczonych kasztanów, bo na puree jest trochę za gęste i za suche. Można nią smarować kanapki, a później kłaść kawałeczki banana, można wyjadać ze słoiczka, albo wykorzystać do wypieków. Zrobiłam ją kilka dni temu, a już cały słoiczek się rozszedł. Zróbcie puree/pastę bo niedługo będą jeszcze 2 przepisy z jej użyciem.



Krem kasztanowy

Składniki:
  • upieczone kasztany
  • woda i mleko w proporcji 1:1
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • 2 łyżeczki miodu
  • 1 łyżeczka masła
Przygotowanie:
  1. Upieczone kasztany obrać. Umieścić w garnku, zalać mlekiem i wodą, tak aby kasztany były całe przykryte, ale nie więcej. U mnie to było 200 ml wody i 200 ml mleka. 
  2. Dodać aromat i miód. Gotować na małym ogniu około 40 minut, aż kasztany będą miękkie, a nawet zaczną się rozpadać. Uważać, żeby nie odparował cały płyn, jeżeli tak się stanie uzupełnić trochę wodą lub mlekiem. 
  3. Pod koniec gotowania dodać masło. 
  4. Całość dokładnie zblendować. Jeżeli masa będzie za sucha i blendowanie będzie trudne, dodać trochę wody lub mleka.
  5. Przechowywać w słoiczku, w lodówce do kilku dni. 


4 komentarze:

  1. Ty mówisz że odwlekałaś upieczenie? moje kasztany kupiłam w styczniu i dalej leżą ale nie sądzę żeby nadawały się do spożycia xD ile takie kasztany mogą leżeć jeśli nadal nie spleśniały? xD wrzuć przepisy, może one mnie zachęcą do kupna nowych kasztanów i wykorzystania ich tym razem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię kremu z kasztanów. Kupiłam kiedyś w Italii. Ale kasztany jemy regularnie w sezonie. Tip na kiedyś: pójdzcie na spacer do lasu i poszukajcie. Mój teść sam zbiera, więc mam za darmo. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile to razy ja kupowałam kasztany, a potem je wyrzucałam przez zapomnienie, ;-)

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna wszystkim anonimowo komentującym za podanie imienia, albo chociaż pseudonimu. Dziękuję.

Top Blogi
TOP