Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty

13.2.21

Kokosowe maslo orzechowe dla dzieci BLW

Chwilkę przed skończeniem przez nasze dziecko szóstego miesiąca zaczęliśmy rozszerzać mu dietę. Wybraliśmy metodę blw, bo widzieliśmy, że od pewnego czasu naśladował nas kiedy jedliśmy. Prawda jest taka, że do tej pory nie mieliśmy sytuacji super stresowej czy takiej, w której musielibyśmy interweniować, chociaż oczywiście czasami ugryzie taki kawałek, że serce zaczyna mi bić mocniej, ale wszystko, z czym nie umie sobie poradzić cofa językiem i wypluwa.  Ale ja nie o tym chciałam, tylko o tym, że dzięki temu co on je i jak, my również lepiej jemy. Tzn warzyw w naszej diecie nigdy nie brakowalo, ale teraz używamy zdecydowanie mniej soli (nieposolone gotowane ziemniaki to żaden problem) a ja soli jednak troszkę nadużywałam...

Żeby sprawdzić uczulenie na orzeszki u Nikodema zrobiliśmy sami masło orzechowe! W Polsce pewnie bym zamówiła takie bez soli np z krukam, ale tutaj muszę radzić sobie sama. Co więcej okazało się, że masło udało się zrobić zwykłym blenderem ręcznym i to takim dosyć już wysłużonym i zajęło to dosłownie kilka minut. Kupiłam już kolejna paczkę niesolonych orzeszków i w weekend znów będziemy robić jakąś orzechową pastę 

29.3.19

Batoniki owsiane

Mówią, że jak coś jest zdrowe to można to jeść w ilościach niezliczonych a i tak się nic wielkiego nie wydarzy. Tymi batonami obalam tę teorię. Owszem są zdrowe, naturalne, bez spulchniaczy, aromatów, bez upychania w nich niepotrzebnego cukru, ale są też zajebiście kaloryczne! Jeden dziennie i chować sprzed nosa, żeby nie kusiły. No i teraz to ja już wiem skąd te nadprogramowe kilogramy po zimie...kupię orzechy, bo lepsze niż batonik czy czekolada, jeszcze jeden kawałek serniczka bo przecież jest bez cukru. O chipsy z batata, albo o obniżonej zawartości tłuszczu. Już nie wspominając o mojej największej zmorze "nie jestem głodna, ale coś bym zjadla". I tak w zasadzie cały dzień coś mielę w tej buzi.
Halo, fit blogerki jak Wy to robicie, że przygotowujecie takie piękne zdrowe, ale kaloryczne rzeczy (bo naszpikowane masłem orzechowym, daktylami, migdałami...) i nadal jesteście fit, podczas gdy mój lekki brzusio jest lekki tylko z nazwy ? Tylko nie mówcie, że rozdajecie, wyrzucacie albo robicie 2 dodatkowe cardio w ciągu dnia, bo tego nie zniosę i na to się nie godzę. 

30.6.18

Masło orzechowe z nerkowców

Zawsze zazdrościłam tym wszystkim, którzy robią własne masło orzechowe. Wiedziałam, że ze zwykłym blenderem nawet nie ma się co za to brać bo i tak nie wyjdzie, a w połowie roboty najprawdopodobniej mój sprzęt ulegnie spaleniu albo w najlepszym wypadku przegrzaniu. Kiedy więc w mojej kuchni zagościł blender molekularny czyli coś o czym od dawna marzyłam mogłam w końcu spełnić kulinarne marzenie i zrobić swoje masło orzechowe. Zaczęłam od masła z nerkowców. Dlaczego właśnie takie ? powód jest banalny, bo te dostępne na rynku wydają mi się super drogie. Nie ma się co oszukiwać bo same orzechy nerkowca do tanich nie należą, więc to niby zrozumiałe. 

Przechodząc do rzeczy - do zrobienia własnego masła potrzebne nam są tylko orzechy, trochę soli i ewentualnie jakiś dodatkowy tłuszcz, a no i zapomniałabym dobry, naprawdę dobry i wytrzymały blender taki jak np mój Ronic Zyle Led II Moc 1800W a ostrza obracają się z prędkością nawet 30 000/minutę. Z takim sprzętem to nie może się nie udać. 

Po niecałych dwóch minutach blendowania już miałam orzechy starte na pył. Później to już tylko trochę cierpliwości i ściąganie orzechowej masy ze ścianek kielicha blendera. Po każdej sesji blendowania (każda trwała około 2 minuty i było ich może 5-6) masa coraz bardziej zaczyna przypominać w konsystencji masło orzechowe. A kiedy gotową przełoży się do słoiczka i da się jej trochę odpocząć nabierze prawdziwej, kremowej konsystencji. Mojemu masłu nie mam nic do zarzucenia, a przy okazji zrobiłam największy test blendera. Jak poradził sobie z tym to poradzi sobie ze wszystkim.  

4.12.17

Ciasto wiewiórka

Ze wszystkich zimowych miesięcy przyszedł ten, który toleruję ze względu na czar Bożonarodzeniowy. Świąteczne jarmarki, bombki, lampki, wspinający się po rynnie Mikołaj, a za niedługo świąteczne piosenki i kolędy. Uwielbiam klimat zimowych zdjęć a poranna kawa nigdy nie smakuje tak dobrze jak w grudniowe poranki. Jestem zakochana w grubych plecionych swetrach, wełnianych płaszczach, świątecznych zakolanówkach - podziwiam u innych, bo moja figura nie zgrywa się z moim zauroczeniem. 
W grudniu też nie denerwuję się kiedy jest zimno - to rezerwuję sobie na styczeń i luty. Dopóki nie trzeba odśnieżać samochodu 10 minut, śnieg również jest okej. Jest pierwszy grzaniec, pierwsza gorąca czekolada, hektolitry herbaty i spacery z psem, na które jak nie weźmiesz rękawiczek i nie opatulisz się szczelnie szalem to masz problem. 
A kiedy grudzień rozpoczyna się wypłatą i wizją urlopu to względem pozostałych miesięcy sporo zyskuje. Tygodniowy i krótki ten urlop, ale jest. I żeby tylko ten polski grudzień był dla mnie dobry i nie przywitał mnie zaspami na autostradzie. 

Tymczasem prawdziwie grudniowe ciasto, naszpikowane orzechami. Przepisów był wysyp więc i ja skorzystałam z kilku, zmieniajać co nieco. 

31.7.17

Domowe batoniki proteinowe

Odżywki białkowe to produkt nie tylko dla panów z pulsującymi żyłami na rękach, umięśnionymi udami i szerokimi jak futryny drzwi barkami. Chociaż jeszcze stosunkowo niedawno tak właśnie myślano. Mi koktajl białkowy zastępuje jeden posiłek w ciągu dnia, najczęściej jest to kolacja, a w zasadzie to zawsze jest kolacja :) Ale dziś mam inny sposób na jej zastosowanie - proteinowe batoniki, naładowane wręcz białkiem. Lepiej więc sobie dozować przyjemność ich jedzenia i ograniczyć się do jednego dziennie. Batony najlepiej przechowywać w lodówce, a już napewno podczas tych Afrykańskich upałów, które podobno docierają nad Polskę. 

20.7.17

Cytrynowe ciasto z polenty - bezglutenowe

Cytrynowe ciasta, to obok tych z galaretką jedne z ulubionych mojego męża. Dla mnie cytrynowe kojarzą się z cytryniakiem; biszkoptem nasączonym syropem cytrynowym, który często piekła moja mama. Więc smak mi się trochę przejadł, a te z galaterką nie wzbudzają we mnie dużego entuzjazmu, a przynajmniej nie tak dużego jak czekoladowe. Ale żeby mieć pewność, że ciasta nie będę musiała zjadać sama, idę czasem na kompromis i sprawiam radość mężowi. Tym razem mam bezglutenowe ciasto z polenty. Mocno ograniczyłam ilość tłuszczu, więc żeby dodać mu soczystości ciasto ma kokosową polewę jogurtową. Możecie więc zrobić dokładnie jak ja, albo zwiększyć ilośc tłuszczu. W przepisie, z którego korzystałam jest aż 180 g masła, które ja zamieniłam na 50 g oleju kokosowego. Różnica więc jest ogromna! 


*dla wielbicieli słodkiego smaku 50g cukru to zdecydowanie za mało. Dajcie tyle ile uważacie za stosowne. W oryginalnym przepisie jest 150g cukru
**ciasto z 50g oleju kokosowego będzie trochę suche. Sugeruję dodać ciut więcej oleju, albo dodać soczystości ciastu jogurtową polewą. W oryginalnym przepisie użyto 150 g masła.

12.7.17

Podwójnie czekoladowe muffinki

Przed zobaczeniem tym muffinek, przed przekreśleniem ich i zamknięciem w szufladce - kaloryczne chciałabym, żebyście sobie uświadomili, że dieta to nie tylko warzywa, płatki owsiane, trochę owoców, białko i 2 kromki żytniego pieczywa. Dieta nie może Was ograniczać, bo co to za życie, kiedy nawet jedzenie przestaje być przyjemnością, a każde najmniejsze odstępstwo kończy się wyrzutami sumienia. Wasza dieta ma być taka, żebyście chcieli żeby pozostała z Wami już na zawsze, a czy chcielibyście żeby już na zawsze pozostał z Wami gotowany kurczak do obiadu ? Różnorodność i długa lista dozwolonych produktów to klucz do sukcesu. A przy tym wszystkim zachowanie rozsądku i zdrowego umiaru, bo to, że cukier czy biała mąką nie zaszkodzi nie znaczy, że ma być w każdym posiłku.

Żeby muffinki były pyszne muszą mieć tłuszcz i koniec kropka. Bo nic innego nie nada im takiej wilgotności. Te dzisiejsze muffinki są dokładnie takie jak lubię, wilgotne, ciężkie i mocno czekoladowe! 

8.7.17

Bezglutenowe ciasteczka migdałowe

Od tygodnia ścisła dieta. Tzn nie taka znów ścisła, bo na ciasteczka, zwłaszcza przez siebie upieczone sobie pozwalam. I nie taka znów ścisła, bo jem 5 razy dziennie, o wiele więcej niż jadłam kiedy myślałam, że schudnę od niejedzenia. Do tego przeprowadzam eksperyment odstawienia zwierzęcego mleka, bo mój wydęty, kłujący brzuch i uczucie ciężkości gdzieś mają swoje źródło. Po wczorajszym zjedzeniu owsianki na mleku i rewelacjach jakie działy się w moim brzuszku, chyba mogę stwierdzić, że znalazłam przyczynę. Aczkolwiek dla pewności lepiej jeszcze zrobić kilka testów. No i chyba pora pokochać czarną kawę, bo już lepsza czarna niż z mlekiem roślinnym. 

13.5.17

Fit babeczki kokosowe bez pieczenia

Standardowo już powrót z urlopu w Polsce niesie za sobą początki depresji. Nie ważne jak krótki czy długi pobyt mam za sobą. Nagle przestają podobać mi się te całe Niemcy, jeszcze bardziej denerwuje mnie dzieląca nas bariera językowa i równocześnie nie mam chęci na naukę. W emigracji najgorsze jest to, że 1000 km stąd zostało moje życie, rodzina, przyjaciele, znajomi. A najbardziej za nimi tęsknię wtedy kiedy się z nimi realnie spotkam. I może te spotkania i ten czas, który spędzam wtedy w Polsce jest wyidealizowany, ale nikt nie zabroni mi tych tęsknot. Tak jak nikt nie zabroni mi ich osładzania, zwłaszcza, że babeczki są bardzo legalne. Ubogie w składniki ale pyszne, a dla wielbicieli kokosa są idealne. Poza tym to babeczki, do których niepotrzebny jest piekarnik.

30.3.17

Ciasto marchewkowe z kokosowym kremem

Ile wody musi upłynąć w rzece, żeby od zrobienia przepisu pojawił się on na blogu widać dokładnie na przykładzie tego właśnie ciasta. Na instagram dodałam zdjęcie z łupienia orzechów spory kawał czasu temu. Ciasto już dawno zjedzone a tutaj to dopiero świeżynka. Ale to jest też przykład na to, że świat wirtualny nie trwa i nie dzieje się równolegle do czasu rzeczywistego. To, że ja dodam w sobotę o 8 rano zdjęcie śniadania, nie znaczy, że ja je właśnie jem. Co więcej, ja go prawie nigdy nie jem o takiej porze. Żeby dodać zdjęcie o 8, z notką na blogu to musiałabym wstać o 5-6. Przygotować śniadanie, coś napisać, w tym czasie wstałoby słońce i mogłabym zrobić zdjęcia, później je trochę ulepszyć i o 8 byłby wpis. A prawda wygląda tak: dodawane w sobotę śniadanie, jest oczywiście śniadaniem sobotnim, ewentualnie niedzielnym, ale z weekendu poprzedniego. Notkę piszę z reguły wieczorem, kiedy moja rodzinka śpi, jest dopieszczona na cacy i czeka tylko żeby rano nacisnąć przycick "opublikuj". Zdjęcie, które chcę wrzucić na fejsa i instagram przerzucam na telefon, tak żebym rano nie musiala uruchamiać komputera. W sobotni ranek między godziną siódmą a ósmą wychodzę na krótki spacer z psem. Kiedy wracam ze spaceru, wskakuję do łóżka i publikuję swoją wcześniej przygotowaną notkę, dodaję zdjęcia na media społecznośćiowe i... idę spać dalej :) Także wiecie telewizja kłamie a internet zagina czasoprzestrzeń, a czasami też kłamie. Obserwuję wiele instagramowych kont ze słowem "fit" w nazwie. Tam panuje teraz taki trend na pokazywanie swojej prawdziwej sylwetki, czyli nie tej z napinką i ustawką, a to prawdziwe z "wyluzowanymi" mięśniami. Czyli zawsze przychodzi pora na chwilę szczerości. 

Wracając do mojego ciasta. Od razu Wam doradzę zróbcie podwójną porcję kokosowego kremu. Obłęd! to było tak pyszne, że mam w planach wykorzystać go jeszcze do niejednego deseru. W sumie to mieliśmy w Lidlu promocję na mleczko kokosowe, bo po tajskim tygodniu została niemal cała paleta, więc mam spory zapas. 

Durszlak.pl
zBLOGowani.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Top Blogi
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
TOP