Ze świętami jest zawsze tak, że najpierw nie można się ich doczekać, aż tu nagle "ja pierdziele, to już za tydzień". I to jest jeden z powodów, dla których zawsze mam tak mało świątecznych propozycji na blogu i w tym roku nie będzie inaczej. To będą pewnie dwa wpisy, ten dzisiejszy i jeszcze jeden, o ile zdecyduje się czy robić mazurka czy babkę.
Słowem wstępu - na poniższy przepis trafiłam na niemieckojęzycznym profilu na Instagramie, na którym są cuda-wianki. Tak mnie zachwycił (i przepis i profil), że od razu zapisałam kilka propozycji a tę, wiedziałam że muszę, po prostu muszę pokazać Wam przed Wielkanocą. Jaka kobieta nie lubi likierków, a spotkania przy świątecznym stole (chociaż wiem, że pandemia) aż się proszą do napitki. Żeby kobiety w ciąży i matki karmiące- ze mną na czele- nie płakały, że nie mogą to mam wersję alkohol frei!! Z mleczka kokosowego, smak określiłaby taki kokos-wanilia, a może nawet bardziej wanilia bo użyłam mleczka light i zrobiłam to serio przez przypadek. Wam polecam to zwykle, będzie bardziej kokosowo. Gęstość likieru kontrolujemy dodatkiem mleka; krowiego, albo kokosowego, jak kto woli. Bo po nocy w lodówce zabieg ten jest zdecydowanie konieczny. No chyba, że chcecie wykorzystać likier jako sos, to też można. To co, przechodzimy do rzeczy!










