Wiem, że maj w Polsce wcale maja nie przypomina. Deszcze zalewają kraj a ludzie popadają przez to w depresję. Zresztą wcale się nie dziwię, zamiast łapać pierwsze promienie słońca na spacery trzeba zabierać parasolkę. Zresztą, jakie spacery, kto w taką pogodę myśli o aktywności, kto cieszy się letnimi owocami i kto robi formę do bikini. W Niemczech na szczęście panuje zupełnie inny klimat. Owszem bywało u nas zimno i pochmurnie, ale nie deszczowo. Zresztą odkąd tutaj mieszkam nie pamiętam żeby padało cały dzień, nie pamiętam ulewy dłuższej niż 15 minut. Tak jak nie zaznałam tutaj prawdziwej zimy i to mi się akurat podoba. Śnieg, później ciapa, odśnieżanie samochodu to nie dla mnie :) Jeśli nadal nie wyszło u Was prawdziwe, wiosenne słońca to mam dla Was pyszne śniadanie, właśnie na takie pochmurne dni - czekoladową owsiankę z ciepłymi wiśniami, a wiśnie jeszcze z tamtego roku wyjęłam z zamrażarki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
16.3.19
Jaglany budyń kakaowy bez cukru, bez glutenu, bez jajek, bez mąki, czekolada, kasza jaglana, lekkie, słodkości
Są takie tygodnie, po których jestem szczególnie zmęczona. To był właśnie taki tydzień. W pracy ciężko, zresztą jak inaczej może być w pracy która wymaga fizycznego zaangażowania, mało spałam bo nie wyrabiałam się z domowymi obowiązkami, żeby pójść spać o 21 - sen o tej godzinie zapewniłby mi 7,5 godzin snu czyli dokladnie tyle ile powinien trwać zdrowy, regenerujący sen. W efekcie czego w piątek przed 22 moje baterie się wyczerpały. Przyjęłam na kanapie pozycję siedząco-leżącą, poczułam przyjemne ciepło męskiego ciała obok i wystarczyło, że zamknęłam oczy żeby za dosłownie 2 minuty mieć te takie "drgawki", które są oznaką przenoszenia ciała w wymiar snu. Z naturą nie wygrasz to po pierwsze a po drugie organizm sam wie najlepiej czego potrzebuje. Tak jak wiedział w miniony weekend, że potrzebuje czekoladowego, jaglanego budyniu. Ale z tym budyniem to większa heca, bo kiedy kończyłam go jeść mój brat napisał do mnie, że właśnie zjadł super deser - jaglany budyń. Więc to deser, który łączy pokrewne, stęsknione dusze. Podaję linka do wersji z czekoladą i mleczkiem kokosowym z puszki PRZEPIS, a poniżej wskazówki jak przygotować wersję kakaową, zdecydowanie mniej kaloryczną.
9.2.19
Fit Michałki bez glutenu, bez jajek, czekolada, słodkości
Zrobiłam je po raz drugi. Od premiery minął chyba rok jak nie więcej. Wtedy nie opublikowałam przepisu bo nie zdążyłam zrobić zdjęć - tak szybko je zjadłam. Teraz zrobiłam zdjęcia, ale nie są tak ostre i wyraźne jak być powinny żeby zachęcić oko i pobudzić odpowiednio kubki smakowe. Ale oczywiście cukierków już nie ma, żeby zdjęcia poprawić, a kolejny raz już ich nie robię. Nie robię bo mimo, że to zdrowsza wersja niż sklepowa to jednak trochę kaloryczne są, a nie ma się co oszukiwać że na dwóch cukierkach do kawy się skończy. To jest tak dobre że chce się tego jeść więcej i więcej. I mimo że to małe cholery to i tak w ogólnym rozliczeniu wychodzi na to, że trochę tych kalorii do dziennego menu trzeba doliczyć. Jak tylko macie silniejszą wolę niż ja to ogromnie zachęcam, bo to jest obłędne.
24.11.18
Muffinki dyniowo-kakaowe bezglutenowe babeczki, bez cukru, bez glutenu, czekolada, dynia, lekkie, słodkości
Sobota. Cisza, nie licząc tykającego w sąsiednim pokoju zegara. Za oknem szaro, pomarańczowe liście z tego drzewa przy bloku już dawno spadły na ziemię a wiatr pognał je gdzie daleko. Z drugiego końca łóżka słychać psie chrapanie, od czasu do czasu czuję na sobie jego wzrok kiedy podnosi leniwie łeb i zerka czy już nie śpię, czy można przyjść się przytulić. Ciepła pościel, z której nie chce się wychodzić i wychodzić nie trzeba. Nad ranem z łóżka wyszedł mąż, wtedy przeturlałam się na jego miejsce, zawsze tak robię bo lubię jego zapach, który przez noc wtopił się w poduszkę. W półśnie poczułam jego usta na moich i usłyszałam zamykające się drzwi mieszkania - poszedł do pracy, a ja otulona jego zapachem, przykryta pod samą szyję kołdrą wracam do świata snu, żeby za kilka godzin obudzić się raz jeszcze. Tym razem naprawdę, świadomie ale nadal leniwie i niespiesznie. To taka magia weekendowych poranków, która pozwala dobrym chwilom trwać dłużej. Czas wypić kawę i zrobić te wszystkie rzeczy, które robi się w wolną sobotę. Ale zrobić je z przyjemnością. Z przyjemnością pójść na zakupy, zmienić pościel, wstawić pranie i posprzątać, a później z przyjemnością napić się kolejnej kawy i zjeść babeczkę.
10.8.18
Bananowo-kakaowe fit ciasto ciasto, czekolada, lekkie, słodkości
Afrykańskie upały jakby zelżały. Przez wszystkie otwarte w mieszkaniu okna wkrada się przyjemne i rześkie powietrze, które pozwoli nam zasnąć. Zasnąć bez przekręcania się z boku na bok, bez pocenia się od samego leżenia i bez ciągłego wstawania, żeby chociaż zwilżyć usta. Wtorkowe 38* to zdecydowanie za dużo, a przy takich temperaturach zamieszkiwać poddasze bloku to jak zamieszkać w saunie. Nie wiadomo czy te okna zamykać, czy otwierać, będzie jakiś przewiew czy będzie jeszcze gorzej. I tak trwaliśmy resztkami sił przez ostatnie tygodnie. Aż przyszło ochłodzenie, była burza, było brązowe niebo, wielka ulewa i silny wiatr - taki mały koniec świata. Po godzinie było już po wszystkim.
1.7.18
Czekoladowe ciasto z mascarpone i malinami ciasto, czekolada, kaloryczne, słodkości
Nie mam zbyt wiele czasu na czytanie książek. Przywiozłam sobie jedną z urlopu ale leży i się kurzy. Spoglądam na nią codziennie i codziennie powtarzam, że jutro zacznę, ale to jutro jeszcze nie nadeszło. Przywiozłam sobie też gazety, jedną udało mi się przejrzeć, może nawet przeczytałam ze dwa albo trzy artykuły, druga leży pod wspomnianą książką i podziela jej los. Nie mam czasu na oglądanie seriali i filmów, co robiłam zimą, chociaż paradoksalnie teraz dni są dłuższe więc i filmów mogłabym obejrzeć więcej. Nie robię zdjęć, które mogłabym wrzucać na instagram, a które nie byłyby jedzeniem. Generalnie nie mam czasu dla siebie, na domowe spa, codzienne golenie nóg, czy nakładnie maseczek na wieczór, żeby opóźnić proces powstawania zmarszczek. Ale zawsze znajdę czas na pieczenie. To nie to, że mnie to relaksuje, tu chodzi bardziej o satysfakcję, że się udało, że można zjeść i że smakuje. Komu nie smakowałoby czekoladowe ciasto w towarzystwie mascarpone i malin ? Nie wiem jakim ignorantem trzeba by być żeby przejść obok tego ciasta obojętnie. Ja z każdym otwarciem lodówki walczyłam ze sobą, żeby nie nadgryźć jeszcze jednego małego kawałeczka. A wy się skusicie ?
14.3.18
Domowe bounty fit batoniki, bez glutenu, czekolada, kokos, lekkie, słodkości
14 marca to w zasadzie połowa mojego słodyczowego wyzwania. Tak naprawdę jego główną ideą nie jest wytrzymać miesiąca bez kupowania wszystkiego co czekoladowe. Traktuję ten miesiąc jak terapię. Kiedy skończy się marzec i teoretycznie będę mogła wykupić wszystkie czekolady ze sklepu nie chcę tego robić. Chcę na nie spojrzeć i powiedzieć, że nie mam na nie ochoty i że ich nie potrzebuję. Nie potrzebuję wrócić do domu i zjeść pół tabliczki czekolady, nie potrzebuję na samotny wieczór kupić sobie paczki rodzynek w czekoladzie czy ciepłych lodów, a w zasadzie jednego i drugiego. Nie poprawia mi to nastroju, nie rozwiązuje problemów, nie wnosi nic pozytywnego. Równocześnie jednak lubię słodki smak, ale ze słodkością, którą sama sobie odmierzam, która nie szkodzi i która nie uzależnia na powrót. Bo tu się cały czas o to uzależnienie rozchodzi.
Kiedy brakuje Wam słodkiego smaku najlepszą alternatywą są domowe łakocie. A domowa, odchudzona wersja bounty to prawdziwy sztos! Od sklepowej wersji w zasadzie się nie różni, jedynie tym, że ta na sklepowych półkach ma zdecydowanie więcej cukru i tłuszczu. W tej wersji wykorzystane jest tylko to co w tym batonie najlepsze, bez zbędnych dosładzaczy i upiększaczy!
Kiedy brakuje Wam słodkiego smaku najlepszą alternatywą są domowe łakocie. A domowa, odchudzona wersja bounty to prawdziwy sztos! Od sklepowej wersji w zasadzie się nie różni, jedynie tym, że ta na sklepowych półkach ma zdecydowanie więcej cukru i tłuszczu. W tej wersji wykorzystane jest tylko to co w tym batonie najlepsze, bez zbędnych dosładzaczy i upiększaczy!
23.2.18
Dwuskładnikowa biała czekolada czekolada, lekkie, słodkości
Bywają takie weekendy, na które czeka się z utęsknieniem. Bo tydzień okazał się za długi, zbyt ciężki, za dużo pracy, za mało swobody i miliard obowiązków. I dziś jestem cała w skowronkach bo kiedy dziś wieczorem, wymęczona po pracy pójdę spać obudzę się w weekend. Wolny, niezaplanowany, niepracujący, leniwy. Spędzę w łóżku nieprzyzwoitą liczbę godzin, obejrzę kilka filmów, przeczytam książkę i będę zajadać się czekoladą. Własną, domową, proteinową i tylko dwuskładnikową czekoladą. Och jak ja uwielbiam weekendy!
Przepis jest na małą porcję czekolady, bo nie wiem czy jesteście takimi łakomczuchami jak ja, ale ile jest słodyczy w domu - tyle zjem. Wolę więc mieć ich jak najmniej, nawet tych w zdrowszej wersji.
Przepis jest na małą porcję czekolady, bo nie wiem czy jesteście takimi łakomczuchami jak ja, ale ile jest słodyczy w domu - tyle zjem. Wolę więc mieć ich jak najmniej, nawet tych w zdrowszej wersji.
14.2.18
Mus z białej czekolady z kisielem jagodowym czekolada, kaloryczne, owoce, słodkości
Walentynki to może i święto-ściema, którego zadaniem jest napędzać gospodarkę. Wyprodukować wszystko w kształcie serca, a tego czego się w takim kształcie wyprodukować nie da, zapakować do sercowego pojemnika, albo przynajmniej obwiązać czerwonym papierem, lub różową wstążką z niekończącym się napisem "I love you". Z drugiej zaś strony jak każdy pretekst do wnoszenia toastów jest dobry, tak i każdy jest dobry na prezenty, a jeszcze lepszy na wyznanie sobie miłości. Kiedy ostatnio powiedziałaś/eś swojej drugiej połówce, że ją kochasz i kiedy sam to usłyszałaś/eś ? Należysz do grona tych osób, które słowami "kocham Cię" kończą każdą rozmowę telefoniczną i każdy dzień ? czy są to dla Ciebie prawdziwie magiczne słowa, których używasz w wyjątkowych sytuacjach ? Ja przyznaję, że nie nadużywam tego stwierdzenia. Jest kilka osób, którym mogłabym i chciałabym to powiedzieć, albo mówić częściej, tymczasem liczę chyba na to, że te osoby same się domyślą, albo, że to przecież oczywistość o której nie trzeba przypominać. A przecież każdy lubi być utwierdzany w uczuciach, na czele ze mną! (zadaje czasami to głupie pytanie "kochasz mnie?", chociaż doskonale znam odpowiedź) Ja jestem człowiek uczuciowy, przeżywający, ale za cholerę nie potrafiący okazywać uczuć. Co zrobisz, Panie, taki egzemplarz się trafił...to ja może coś słodkiego chociaż dam. A dziś jest baaardzo słodko, tak słodko jak u tych świeżo zakochanych, co to sobie z dziubków jedzą, tak słodko, że bardziej słodko to już być nie może. Dla zachowania pozorów równowagi jest też kwaśny, niesłodzony kisiel.
13.2.18
Walentynkowe twarogowe trufle z białą czekoladą czekolada, lekkie, pralinki, słodkości
Czy jeżeli napiszę, że twarogowe trufle, w których jest cała tabliczka białej czekolady to wersja fit albo lekka to narażę się tym wszystkim, którzy są na diecie i wyliczają każdemu ? jeżeli tak, to trudno, narażam się. Na zaakcentowanie swojej racji polecam sprawdzić skład trufli ze sklepu, albo przejrzeć listę przy klasycznych domowych. Na ich tle, moje plasują się akurat w tabelce "lekkie". Dobrej jakości twaróg - przywieziony oczywiście z Polski, wspomniana już tabliczka białej czekolady i liofilizowana truskawka. Tylko tyle wystarczy, aby sprawić sobie lub komuś bliskiemu trochę przyjemności. I ostrzegam, na jednej kuleczce się nie kończy.
21.12.17
Czekoladowe ciasto z chilli boże narodzenie, ciasto, czekolada, kaloryczne, słodkości, święta
We wtorek przeszukiwałam sieć w poszukiwaniu przepisu na świąteczne ciasto. Niby dokładnie wiedziałam co chce, ale przecież jemy oczami, więc moja zachcianka jeszcze mogła się zmienić. Ostatecznie bitwa toczyła się między szpinakową babką a ciastem czekoladowym. Wygrało to drugie. a ja przy okazji wygrałam życie! To jest to ciasto, które zawsze chciałam upiec, takie czekoladowe, że już bardziej nie można, a przy okazji lekkie (lekkie z konsystencji, bo obok dietetycznego to to nawet nie stało). To jest takie ciasto, którego wielki kawałek zamawia się w kawiarni do kawy. Gorzkiej, czarnej kawy bo to naprawdę słodkie ciasto - 230 g cukru daje sporą słodycz.
Jeżeli kochacie czekoladę to koniecznie je upieczcie, a jeżeli kochacie czekoladę, ale jej sobie odmawiacie, bo dieta, bo dbanie o linię to upieczcie je na święta, bo w święta przecież żadne diety się nie liczą :)
12.11.17
Tort czekoladowy z whisky ciasto, czekolada, kaloryczne, słodkości, tort
Dziś mój Skorpion ma urodziny. Jako wspaniała żona i partnerka, która odkąd upiekła swój pierwszy tort i przekonała się, że to wcale nie takie trudne i na dzisiejszą okazję ma coś specjalnego. Kawałeczek tortu dla solenizanta i kawałeczek dla mnie, za to, że znoszę te wszystkie skorpionowe wybryki.
Skorpion to wojownik. Skorpion chciałby mieć zawsze słuszność, przeciwnikiem Skorpiona jest każdy, kto mu stanie na drodze, a nawet kto zdaje się stawać - chociaż oni sami nigdy się do tego nie przyznają, żaden z nich nie lubi, ba! nie toleruje sprzeciwu. Więc jako jego parter/partnerka albo przyjmiesz rolę tego, który zawsze idzie na kompromis dla świętego spokoju (co na dłuższą metę jest nie do przejścia), albo nauczysz się mówić "nie" tak, żeby myślał, że to "nie" to jego pomysł.
Ze wszystkich znaków zodiaku Skorpion jest najbardziej skomplikowany, najtrudniejszy do zrozumienia, do rozgryzienia. Współżycie z nim jest na ogół niełatwe z powodu jego zaczepnego, chropowatego, wojowniczego charakteru - och, naprawdę ? to chyba wyjaśnia ten mój kawałek tortu :) Ważne, że oni sami zauważają to, że nie żyje się z nimi łatwo. Mój mąż często to podkreśla, że zasłużyłam na jakąś koronę czy cuś w ten deseń. Chociaż, jeszcze nie doczekałam. Ostatnio nawet jakaś znajoma z Instagrama, Skorpionka właśnie przyznała, że ludzie spod tego znaku faktycznie nie należą do najłatwiejszych we współżyciu, ale można ich oswoić. Uff, jest nadzieja!
Przyjacielem Skorpiona za to zdecydowanie warto być. W razie cudzego nieszczęścia Skorpion potrafi być dla przyjaciół wspaniałą podporą. Może w tym celu zmobilizować w sobie olbrzymie rezerwy sił i wykazać bezprzykładną energię, ofiarność, bezinteresowność. W przypadku mojego męża bezinteresowność należałoby podkreślić dwoma grubymi kreskami. Bliskiej osobie w potrzebie jest w stanie oddać ostatnią złotówkę, nigdy nie oczekuje "zapłaty" czy rewanżu za swoją pomoc, a sam bardzo często za pomoc innych "przepłaca". Jest wspaniałym gospodarzem. Głodny nikt u nas nigdy nie był, zawsze potrafi odpowiednio zająć się swoimi gośćmi.
Nikt tak nie umie rzucić się w wir pracy jak Skorpion. Jego ambicją będzie dokonanie czegoś. Zawsze będzie go interesował przede wszystkim problem - przez to musi być cały czas w ruchu. Nie uznaje stagnacji, a słowa domator nie ma w jego słowniku.
I na koniec pamiętajcie - Warto sobie zanotować w pamięci, że Skorpion nigdy nie zapomina doznanych krzywd ł urazów, choćby je wybaczył. Ma jednak także dobrą pamięć dla wyświadczonych mu przysług i dobrodziejstw.
Może na 50-te urodziny mojego skorpionowego męża będę już mogła przygotować poradnik jak oswoić i jak żyć z najtrudniejszym znakiem zodiaku :)
Tymczasem mojemu ukochanemu Sto lat! a z Wami dzielę się przepisem na tort.
Dekoracji tortów muszę się zdecydowanie nauczyć, wystarczy zobaczyć jak on pięknie wygląda u Kasi, z której przepisu korzystałam, a jak u mnie. Jednak wszelkie niedociągnięcia nadrabia smakiem. W oryginalnym przepisie jest jeszcze dżem, ale nie miałam, więc pominęłam ten punkt, górę "spryskałam" tylko roztopioną czekoladą. Zostało mi sporo masy, więc myślę, że można użyć trochę mniej kremówki i mascarpone. Spróbujcie go koniecznie!
Skorpion to wojownik. Skorpion chciałby mieć zawsze słuszność, przeciwnikiem Skorpiona jest każdy, kto mu stanie na drodze, a nawet kto zdaje się stawać - chociaż oni sami nigdy się do tego nie przyznają, żaden z nich nie lubi, ba! nie toleruje sprzeciwu. Więc jako jego parter/partnerka albo przyjmiesz rolę tego, który zawsze idzie na kompromis dla świętego spokoju (co na dłuższą metę jest nie do przejścia), albo nauczysz się mówić "nie" tak, żeby myślał, że to "nie" to jego pomysł.
Ze wszystkich znaków zodiaku Skorpion jest najbardziej skomplikowany, najtrudniejszy do zrozumienia, do rozgryzienia. Współżycie z nim jest na ogół niełatwe z powodu jego zaczepnego, chropowatego, wojowniczego charakteru - och, naprawdę ? to chyba wyjaśnia ten mój kawałek tortu :) Ważne, że oni sami zauważają to, że nie żyje się z nimi łatwo. Mój mąż często to podkreśla, że zasłużyłam na jakąś koronę czy cuś w ten deseń. Chociaż, jeszcze nie doczekałam. Ostatnio nawet jakaś znajoma z Instagrama, Skorpionka właśnie przyznała, że ludzie spod tego znaku faktycznie nie należą do najłatwiejszych we współżyciu, ale można ich oswoić. Uff, jest nadzieja!
Przyjacielem Skorpiona za to zdecydowanie warto być. W razie cudzego nieszczęścia Skorpion potrafi być dla przyjaciół wspaniałą podporą. Może w tym celu zmobilizować w sobie olbrzymie rezerwy sił i wykazać bezprzykładną energię, ofiarność, bezinteresowność. W przypadku mojego męża bezinteresowność należałoby podkreślić dwoma grubymi kreskami. Bliskiej osobie w potrzebie jest w stanie oddać ostatnią złotówkę, nigdy nie oczekuje "zapłaty" czy rewanżu za swoją pomoc, a sam bardzo często za pomoc innych "przepłaca". Jest wspaniałym gospodarzem. Głodny nikt u nas nigdy nie był, zawsze potrafi odpowiednio zająć się swoimi gośćmi.
Nikt tak nie umie rzucić się w wir pracy jak Skorpion. Jego ambicją będzie dokonanie czegoś. Zawsze będzie go interesował przede wszystkim problem - przez to musi być cały czas w ruchu. Nie uznaje stagnacji, a słowa domator nie ma w jego słowniku.
I na koniec pamiętajcie - Warto sobie zanotować w pamięci, że Skorpion nigdy nie zapomina doznanych krzywd ł urazów, choćby je wybaczył. Ma jednak także dobrą pamięć dla wyświadczonych mu przysług i dobrodziejstw.
Może na 50-te urodziny mojego skorpionowego męża będę już mogła przygotować poradnik jak oswoić i jak żyć z najtrudniejszym znakiem zodiaku :)
Tymczasem mojemu ukochanemu Sto lat! a z Wami dzielę się przepisem na tort.
Dekoracji tortów muszę się zdecydowanie nauczyć, wystarczy zobaczyć jak on pięknie wygląda u Kasi, z której przepisu korzystałam, a jak u mnie. Jednak wszelkie niedociągnięcia nadrabia smakiem. W oryginalnym przepisie jest jeszcze dżem, ale nie miałam, więc pominęłam ten punkt, górę "spryskałam" tylko roztopioną czekoladą. Zostało mi sporo masy, więc myślę, że można użyć trochę mniej kremówki i mascarpone. Spróbujcie go koniecznie!
22.9.17
Czekoladowy tort bez dodatku cukru z niskim IG ciasto, czekolada, lekkie, słodkości, tort
Zaczęłam wgłębiać się w temat indeksu glikemicznego, cukrzycy, insulinoodporności, problemów z tarczycą. Na swoje nieszczęście zapisałam się do kilku grup na facebooku. Piszę nieszczęście bo tam można zwariować. Jeden mądrzejszy od drugiego, każdy chciałby uchodzić za guru w danym temacie, a problem napicia się chociażby kawy jest wałkowany przez kilka dobrych godzin. Bo czy to ma być kawa rozpuszczalna, czy mielona, jak mielona to jak grubo mielona, czy można zabielać i czym, a słodzić ? przecież cukier jest zakazany to czym słodzić, pić zimną czy ciepłą...Ale to jest temat tak obszerny, że ja potrzebuję zrobić z tego osobny, z pewnością ciekawy i przede wszystkim tragiczny w swej śmieszności (albo odwrotnie) wpis.
Dziś mam dla Was tort i to jest tort, który mam zamiar przygotować dla mojej mamy-cukrzyka, która na szczęście nie należy do żadnych facebookowych grup i nie zwariowała na punkcie swojej cukrzycy, używa zamienników cukru, a czasami i cukru w małych ilościach. Więc takim tortem na pewno nie pogardzi. Dla swojego bezpieczeństwa nie powiem, że to tort dla cukrzyka, ale że tort o niskim indeksie glikemicznym i bez dodatku cukru już mogę powiedzieć. Bo z tym ciężko się nie zgodzić, niezależnie od tego po której stronie barykady się stoi (okej, 2 łyżki skrobii ziemniaczanej to wyjątek, ale to tylko 2 łyżki). Pierwotnie biszkopt miał być nasączony kawą, ale niestety tak się ucieszyłam, że mi taki piękny wyszedł, że o kawie przypomniałam sobie dopiero po nałożeniu porzeczek. No cóż, innym razem :)
*Jako, że nie używam cukru, dla mnie ten tort jest odpowiednio słodki, mimo gorzkiej czekolady. Jeżeli Wy na co dzień używacie cukru proponuję użyć mlecznej czekolady. Można też dosłodzić czekoladową masę, albo dodać więcej cukru/miodu/syropu z agawy/czy innego słodzidła do biszkoptu.
Dziś mam dla Was tort i to jest tort, który mam zamiar przygotować dla mojej mamy-cukrzyka, która na szczęście nie należy do żadnych facebookowych grup i nie zwariowała na punkcie swojej cukrzycy, używa zamienników cukru, a czasami i cukru w małych ilościach. Więc takim tortem na pewno nie pogardzi. Dla swojego bezpieczeństwa nie powiem, że to tort dla cukrzyka, ale że tort o niskim indeksie glikemicznym i bez dodatku cukru już mogę powiedzieć. Bo z tym ciężko się nie zgodzić, niezależnie od tego po której stronie barykady się stoi (okej, 2 łyżki skrobii ziemniaczanej to wyjątek, ale to tylko 2 łyżki). Pierwotnie biszkopt miał być nasączony kawą, ale niestety tak się ucieszyłam, że mi taki piękny wyszedł, że o kawie przypomniałam sobie dopiero po nałożeniu porzeczek. No cóż, innym razem :)
*Jako, że nie używam cukru, dla mnie ten tort jest odpowiednio słodki, mimo gorzkiej czekolady. Jeżeli Wy na co dzień używacie cukru proponuję użyć mlecznej czekolady. Można też dosłodzić czekoladową masę, albo dodać więcej cukru/miodu/syropu z agawy/czy innego słodzidła do biszkoptu.
16.9.17
Fit babeczki z kremem czekoladowym, bez glutenu babeczki, czekolada, lekkie, mąka, słodkości
I wtedy wchodzę ja, cała na biało...no dobra, cała na biało nie mogę, bo panna młoda jeżeli nie zwróciłaby mi uwagi wprost to mogłaby zabić mnie wzrokiem. Za to będę lady in red. Czy do czerwonej, krótkiej sukienki pasują czerwone szpilki (a jeżeli tak, to co z torebką) ? Bo właśnie w szpilkach tego koloru spędzam piątkowy wieczór, sprawdzając czy będę w stanie spędzić w nich również całą, na dodatek taneczną noc. Okej, do wesela zostały jeszcze trzy tygodnie, ale w tym roku to moje pierwsze, stąd to podekscytowanie...A dobra, ubrałam też sukienkę! (dodatki już sobie odpuściłam) Żeby nie pomiąć to nie siadam, a żeby nie poplamić to nawet wody się nie napiję. Chociaż do takiego stroju to aż się prosi o jakąś lampkę wina. Sukienkę kupiłam tydzień temu, taką przyciasnawą - czy wspominałam, że lubię ryzyko ? wzięłam ją z kilku powodów. Po pierwsze jest jakby uszyta po to, żeby eksponować mój tatuaż na plecach, po drugie jeszcze nigdy nie miałam tak ładnych nóg w sukience, a po trzecie to wywołała mały efekt "wow" u mojego męża, jako jedyna z dziesięciu przymierzonych tego dnia. Na wieszaku były dwa ostatnie rozmiary, ten, który wzięłam i jeden większy, luźniejszy. Ale przecież ja jestem na diecie, ja ćwiczę, ja w miesiąc jeszcze schudnę i w za dużej sukience nie pójdę bo straci swój urok. To wzięłam mniejszą. Za trzy tygodnie potwierdzę czy było warto, czy będę na gwałt szukała czegoś nowego. Motywacja level hard!
Sukienka wisi na wieszaku, na widoku, ale niech sobie wisi. To mi nie przeszkadza w jedzeniu żytnich ciasteczek przepis, ani babeczek z czekoladowym kremem. Toż to wszystko dietetyczne jest!
12.7.17
Podwójnie czekoladowe muffinki babeczki, czekolada, mąka, mąka orkiszowa, orzechy, słodkości
Przed zobaczeniem tym muffinek, przed przekreśleniem ich i zamknięciem w szufladce - kaloryczne chciałabym, żebyście sobie uświadomili, że dieta to nie tylko warzywa, płatki owsiane, trochę owoców, białko i 2 kromki żytniego pieczywa. Dieta nie może Was ograniczać, bo co to za życie, kiedy nawet jedzenie przestaje być przyjemnością, a każde najmniejsze odstępstwo kończy się wyrzutami sumienia. Wasza dieta ma być taka, żebyście chcieli żeby pozostała z Wami już na zawsze, a czy chcielibyście żeby już na zawsze pozostał z Wami gotowany kurczak do obiadu ? Różnorodność i długa lista dozwolonych produktów to klucz do sukcesu. A przy tym wszystkim zachowanie rozsądku i zdrowego umiaru, bo to, że cukier czy biała mąką nie zaszkodzi nie znaczy, że ma być w każdym posiłku.
30.6.17
Czekoladowy budyń jaglany czekolada, kasza, kasza jaglana, lekkie, słodkości
Czasu bez Internetu nie spożytkowałam dostatecznie dobrze i
twórczo jak pisałam TUTAJ. Dopiero w fazie akceptacji mojej marnej sytuacji
wzięłam się za siebie i wzięłam się za pichcenie. Chciałam po tak długiej
przerwie dać Wam coś ekstra, coś do czego sama długo się przymierzałam ale
jakoś nigdy nie było nam po drodze. Chciałam zrobić kokosowy jagielnik i
potraktować go jako powitalny tort. Smak masy był pyszny, w końcu wiem jak
pozbyć się tej cholernej goryczki z kaszy jaglanej. Nie zawiódł smak, zawiodła
konsystencja. Po całej nocy i całym dniu spędzonym w lodówce, po przekrojeniu
na talerzyku była jedna wielka bryja, przypominająca budyń a nie ciasto. Ale dzięki temu wiedziałam już jak zrobić
jaglany budyń. Dodałam jeszcze czekolady i oto on! Smak ma naprawdę pyszny.
Cofam też swoje słowa, że desery z kaszy jaglanej są niedobre. Są dobre, nawet
pyszne, tylko wcześniej po prostu nie miałam dobrego patentu na tą jej gorycz i
za mało cierpliwości, żeby ją dobrze zblendować.
13.4.17
Fit pralinki banan, czekolada, lekkie, pralinki, słodkości, święta, wielkanoc
Pmiętam, że gdzieś wspominałam, najpewniej na blogu, że zabrałam się za zrobienie domowych pralinek, ale dałam za mało czekolady i te małe cholery nie chciały wyjść z silikonowej foremki. Obiecałam, że przepis powtórzę, bo pralinki są naprawdę godne uwagi i końcu nie rzuciłam słów na wiatr bo oto są!
Słuszna warstwa czekolady na dnie foremek sprawiła, że wszystko super zastygło. No dobra zdarzyło się kilka potknięć, albo po prostu czekolada z brzegów troszkę spłynęła i zrobił się lekki prześwit, ale prócz tego rewelacja! W środku jest najprostsze a przy tym zdrowe i fit nadzienie bananowo-orzechowe! Zróbcie w domu, polecam!
Słuszna warstwa czekolady na dnie foremek sprawiła, że wszystko super zastygło. No dobra zdarzyło się kilka potknięć, albo po prostu czekolada z brzegów troszkę spłynęła i zrobił się lekki prześwit, ale prócz tego rewelacja! W środku jest najprostsze a przy tym zdrowe i fit nadzienie bananowo-orzechowe! Zróbcie w domu, polecam!
12.4.17
Lekki sernik czekoladowy ciasto, czekolada, lekkie, sernik, słodkości, święta, wielkanoc
Moje życie w ostatnim czasie przypominało film z jakimś dziwnym scenariuszem. Szybka akcja, aktorzy zmuszeni do odgrywania bardzo różnych i rozbieżnych emocjonalnie scen. Film nie miał szczęśliwego zakończenia, ale w przygotowaniu jest kolejna część i mam nadzieję, że teraz życie będzie dla mnie łaskawsze i doczekam happy endu.
Żyjąc w tej swojej bańce, nieustannie o coś walcząc ledwo zatrzymałam się przed świętami. Przecież nadchodzący weekend to ten świąteczny, a ja zupełnie nic jeszcze nie zaplanowałam. Nie wiem co będzie u nas na stole, nie mam też żadnych świątecznych dekoracji w domu. Jedna wielka niewiadoma. Najważniejsze jest jednak to, że przez cztery świąteczne dni (w Niemczech piątek też jest dniem wolnym od pracy) będę miała męża tylko dla siebie! Mamy do nadrobienia bardzo dużo przytulania!
Żyjąc w tej swojej bańce, nieustannie o coś walcząc ledwo zatrzymałam się przed świętami. Przecież nadchodzący weekend to ten świąteczny, a ja zupełnie nic jeszcze nie zaplanowałam. Nie wiem co będzie u nas na stole, nie mam też żadnych świątecznych dekoracji w domu. Jedna wielka niewiadoma. Najważniejsze jest jednak to, że przez cztery świąteczne dni (w Niemczech piątek też jest dniem wolnym od pracy) będę miała męża tylko dla siebie! Mamy do nadrobienia bardzo dużo przytulania!
1.4.17
Lekki kokosowy deser w szklance czekolada, kokos, lekkie, owoce, słodkości
Mamy tak piękną, letnią wręcz pogodę, że najlepszym pomysłem na spędzanie popołudnia to jakiś leżaczek na balkonie albo tarasie, ławka w słońcu, zimna lemoniada i wystawić pysk do słońca. Może nie tyle pysk, co nogi, nogi przede wszystkim. Tak białe, że żaden młynarz by się nie powstydził. No i jeszcze brzuch, też bialusieńki. A jak człowiek taki blady, nieopalony to od razu wygląda na grubszego, cellulit bardziej się rzuca w oczy i w ogóle -10 z atrakcyjności.
Solarium - odpada. W Niemczech to działa zupełnie inaczej. Tutaj sztuczne opalanie trwa 10,20,30...aż chyba do 50 minut, z tym, że wybieramy moc opalania. Próbowałam i na lekkim 12 minut i na średnim 15 minut i prawie żadnej opalenizny, lekkie, prawie niezauważalne muśnięcie. W Polsce poszłam raz na siedem minut i już miałam piękną, lekko piekącą nawet opaleniznę :) Więc to nie na moją cierpliwość. Opalanie natryskowe - też próbowałam. Łoo! to dopiero jest hardcore. Wybrałam niestety jeden z najgorszych czasów - wielki upał. Pani po skończeniu roboty zaproponowała, żebym lepiej nie ubierała biustonosza, żeby się nie odbiło. Stwierdziłąm, że ok, muszę wracać do domu tramwajem, ale mam dużą torebkę to jakoś się zasłonię (mam spory biust, w zwykłej luźnej bluzce rzucało się w oczy, że zostawiony jest tam sam sobie). Torebka była jasna, przytuliłam ją mocno do ciała i trzymałam ręką, starając się żeby wyglądało to naturalnie...w efekcie na torebce zostało mi sporo opalenizny, a na ręce miałam białą plamę. Po drodze jeszcze zostawiłam plamy na siedzeniu w tramwaju, bo na siedząco łatwiej było zakryć falujące pod bluzką piersi, niż tak na stojąco.
Co prawda później wystarczyło wpaść pod prysznic i natłuścić dokładnie skórę i koloryt się mniej więcej wyrównywał. Ale to wszystko nie było warte ceny, a do tego opalenizna trzymała się tylko kilka dni.
Brązer - bez uprzedniej wprawy trzeba zaangażować męża, a on nie zawsze chętny do takiej pomocy. A i mało wydajne te brązery w sprayu. Ale chyba to będzie moja jedyna słuszna opcja. Z żalem w głosie, ze łzami w oczach: nie mam balkonu, ani kszty tarasu. A pokazywać to blade ciało tak przy innych to wstyd. Więc tak, z jednej strony to lato wspaniałe i ciepłe że chciałoby się bardziej ciało odsłonić, a z drugiej zima zdjęła z tego ciała cały pigment tak ciężko wytwarzany przez okres wiosenno-letni zeszłego sezonu.
Solarium - odpada. W Niemczech to działa zupełnie inaczej. Tutaj sztuczne opalanie trwa 10,20,30...aż chyba do 50 minut, z tym, że wybieramy moc opalania. Próbowałam i na lekkim 12 minut i na średnim 15 minut i prawie żadnej opalenizny, lekkie, prawie niezauważalne muśnięcie. W Polsce poszłam raz na siedem minut i już miałam piękną, lekko piekącą nawet opaleniznę :) Więc to nie na moją cierpliwość. Opalanie natryskowe - też próbowałam. Łoo! to dopiero jest hardcore. Wybrałam niestety jeden z najgorszych czasów - wielki upał. Pani po skończeniu roboty zaproponowała, żebym lepiej nie ubierała biustonosza, żeby się nie odbiło. Stwierdziłąm, że ok, muszę wracać do domu tramwajem, ale mam dużą torebkę to jakoś się zasłonię (mam spory biust, w zwykłej luźnej bluzce rzucało się w oczy, że zostawiony jest tam sam sobie). Torebka była jasna, przytuliłam ją mocno do ciała i trzymałam ręką, starając się żeby wyglądało to naturalnie...w efekcie na torebce zostało mi sporo opalenizny, a na ręce miałam białą plamę. Po drodze jeszcze zostawiłam plamy na siedzeniu w tramwaju, bo na siedząco łatwiej było zakryć falujące pod bluzką piersi, niż tak na stojąco.
Co prawda później wystarczyło wpaść pod prysznic i natłuścić dokładnie skórę i koloryt się mniej więcej wyrównywał. Ale to wszystko nie było warte ceny, a do tego opalenizna trzymała się tylko kilka dni.
Brązer - bez uprzedniej wprawy trzeba zaangażować męża, a on nie zawsze chętny do takiej pomocy. A i mało wydajne te brązery w sprayu. Ale chyba to będzie moja jedyna słuszna opcja. Z żalem w głosie, ze łzami w oczach: nie mam balkonu, ani kszty tarasu. A pokazywać to blade ciało tak przy innych to wstyd. Więc tak, z jednej strony to lato wspaniałe i ciepłe że chciałoby się bardziej ciało odsłonić, a z drugiej zima zdjęła z tego ciała cały pigment tak ciężko wytwarzany przez okres wiosenno-letni zeszłego sezonu.
19.3.17
Zdrowe czekoladowe ciasto bananowe banan, ciasto, czekolada, lekkie, słodkości
Doczekałam dni kiedy kupuję żelki i nie zjadam ich już w drodze do domu! a nawet kiedy je otworzę nie pożeram całej paczki w pięć minut. Poza tym mam też w domu 2 nie otwarte czekolady, paczkę ciasteczek i rogaliki z czekoladą. I to wszystko leży sobie na komodzie od rana i nic. Hura! hura! Na dodatek jestem przed okresem, więc to ewidentny fenomen co się wyczynia. Oby jednak trwało jak najdłużej.
Z opisanych powyżej zakupów wynika, że uwielbiam czekoladę. Zapomniałam dodać, że te ciasteczka, które mam też są czekoladowe...no więc jakie inne ciasto mogłam upiec jak nie czekoladowe właśnie?
Ale spokojnie to ciasto z tych bardziej zdrowszych i fit, na dodatek mało słodkie. W sumie ograniczyłam w nim cukier tak mocno, że później musiałam je smarować dżemem, żeby było słodziej. Więc akurat cukru możecie dać śmiało więcej, niż w przepisie.
Z opisanych powyżej zakupów wynika, że uwielbiam czekoladę. Zapomniałam dodać, że te ciasteczka, które mam też są czekoladowe...no więc jakie inne ciasto mogłam upiec jak nie czekoladowe właśnie?
Ale spokojnie to ciasto z tych bardziej zdrowszych i fit, na dodatek mało słodkie. W sumie ograniczyłam w nim cukier tak mocno, że później musiałam je smarować dżemem, żeby było słodziej. Więc akurat cukru możecie dać śmiało więcej, niż w przepisie.




















