Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczki. Pokaż wszystkie posty

2.10.22

Babeczki bananowe na maślance

 Ale mam dziś kryzys! A nie, przepraszam to PMS. Stosunkowo dla mnie nowe zjawisko mimo moich 34 lat. Do tej pory słodycze i kurwy wjeżdżały razem z pierwszą kroplą krwi i bolącym brzuchem. A teraz już tydzień przed zaczyna się istny armagedon. Serio! Nawet mnie to przeraża. Do sklepu już w tym stanie nie wchodzę, bo łącząc szalejące ceny z moimi zachciankami czyli trochę czekolady, trochę śledzia i jeszcze może ciepłe kakałko do tego to się w ogóle nie kalkuluje. Niby chwilowa przyjemność, a później brzuch wydęty i znów powód do płaczu. Powodów do płaczu jest cała masa. Dziś powodem było to, że mój mąż nie pozmywał wieczorem naczyń, które były w zlewie. A do płaczu już takiego z łkaniem doprowadziło mnie moje własne dziecko, bo szykując się do drzemki szarpał mnie za włosy, kładł się na mnie i szczypał w policzki. Moje myśli krążyły wokół przestań mały gnojku, a tym, że nie mogę/nie chcę mu pokazać, że jestem niestabilna i nieprzewidywalna. Ta patowa sytuacja sprawiła, że udając że śpię (śpimy razem, więc tak wyglądają nasze przygotowania do snu) zmoczyłam całą poduszkę, wybrudziłam rękaw bluzki nie zmytym tuszem do rzęs a mały gnojek i tak nie zasnął. Mój mąż widząc, że temat jest gruby po obiedzie spakował młodego i pojechali na przejażdżkę. Byle jak najdalej ode mnie. Byle bym miała pięć minut dla siebie - bo brak czasu dla siebie też był dzisiejszym powodem do płaczu. 

Co ja myślę, że zrobię mając czas dla siebie - poczytam książkę, pouczę się, zrobię paznokcie, wezmę prysznic w spokoju i napiję się kawy. A co robię - PRZEGLĄDAM INSTAGRAM. Na całe szczęście nie odpaliłam tiktoka, bo bym już nic z powyższej listy nie zrobiła, łącznie z wypiciem ciepłej kawusi. 

A tak w ogóle to Witam Państwa po tak długiej nieobecności, ale dwulatek i pies w domu, do tego praca na pełen etat obojga rodziców nie pozostawia złudzeń, że będzie mi się chciało robić coś jeszcze. Co więcej ja nie pamiętam kiedy upiekłam jakieś ciasto. Jedziemy trochę na autopilocie, a każdą wolną chwilę spędzam na dywanie, najczęściej bawiąc się autkami. Chociaż te dzisiejsze babeczki robiliśmy razem, bo my kuźwa wszystko robimy razem! I nie ma to jak się przywitać narzekaniem - to takie polskie :) a żeby jeszcze dodać kropkę nad i to powiem Wam, że pogoda to jakiś żart - zimno, szaro, pada. A idź Pan z taką jesienią. 


Przedstawiam babeczki bananowe, można zjeść samemu, można z dzieckiem, o ile dziecku nie zabrania się cukru w diecie. Można też nie dodać cukru, wtedy będzie po prostu mniej słodkie. Chociaż zaznaczam, że to nasze 30 gramów nie daje dużej słodyczy, więc jak ktoś lubi naprawdę słodkie, to niech sobie da i z 60. W ogóle uważam, że babeczki na maślance czy kefirze to jest życie - wychodzą zawsze wilgotne i pyszne. 


7.3.21

Sałatka z gruszką i burakiem

Zdałam sobie niedawno sprawę, że więcej warzyw jem dzięki mężowi. To są w ogóle jakieś jaja, bo przecież faceci najczęściej uważają, że warzywa i zielenina to dla królików, a ten mój niemal do każdej kanapki sałatę wkłada, a jak nie sałatę to jakaś rukolę czy roszponkę. A co się tyczy sałatek to jadalismy, owszem ale na kolację, a teraz jemy prawie codziennie na śniadanie i to nie są nazbyt lekkie salatki do 100 kalorii, one są napakowane dobrymi kaloriami, a dzięki temu nakręcają na cały dzień. Tym razem zrobiliśmy taką z gruszką i burakami. I jeśli śledzicie mnie na Instagramie to jest to ta sałatka, po której wysłałam męża na zakupy, żeby kupił coś co będzie ładnie wyglądało na zdjęciach. Bo zrobiliśmy jeden talerz i wyglądało to jakby to powiedzieć biednie, mało zachęcająco i ze zdjęcia bił brak smaku, a jednak jemy oczami. Drugi talerz udało się trochę uratować orzechami i sezamem i właśnie jego Wam prezentuję  poniżej


6.3.21

Cytrynowe babeczki bezglutenowe

 Od razu widać, że kuchnię w naszym domu przejął mąż, bo więcej tutaj warzyw w propozycjach obiadowych i śniadaniowych niż słodkości. No ale przy weekendzie nie mogę sobie darować i zrobiłam babeczki. A żebym nie musiała jeść ich sama, jak to było przy cieście marchewkowym Tutaj przepis to zrobiłam je w wersji bezglutenowej. Babeczki jak babeczki, ale ten krem pasuje do nich idealnie. Nie próbujcie więc robić ich solo! 


6.2.21

Fit dwukolorowe muffinki z kaszą manną

Odkąd urodziłam dziecko to mój trzeci wpis i trzeci przepis na babeczki.  Możliwe więc, że babeczki są najmniej skompliwanym deserem, na którego zrobienie może sobie pozwolić świeżo upieczona mama. Chociaż ja już mam za sobą półroczne doświadczenie to nadal czuję się jak pracownik na okresie próbnym - z każdej strony i niespodziewanie może mnie coś zaskoczyć. Jak nie dziecko, to ja sama i moje reakcje, że dałam radę albo kompletnie poległam (nie chcę pisać, że dałam dupy, bo można by to źle zinterpretować). Chociaż na najcięższe próby jeszcze nie zostałam wystawiona, więc oceniam siebie do tej pory dość dobrze - taka czwórka z plusem za matkowanie. 

Gorzej za powrót do formy. Ni cholery nie mogę ruszyć! Kojarzycie taką akcję, że całe życie byłyście przy kości i nagle schudłyście powiedzmy 15 kg. W lustrze jest super laska ale głowa podpowiada, że balast kilogramów nadal obecny. To ja teraz mam tę sytuację, tylko w drugą stronę. Głowa mówi, że jest spoko, ale lustro nie potwierdza. Jak mówię o swojej wadze to nawet nieświadomie ucinam sobie 10 kg bo nie mogę uwierzyć, że tyle ważę.  Ostatni raz ważyłam tyle, hmm...nigdy! Jeszcze cały grudzień spędziliśmy w Polsce, a tam to wiadomo - rozpusta - i na liczniku 3 kg więcej. I tak się bujam, jak idiotka, raz góra, raz dół. Chociaż, jest pewien postęp, mianowicie w styczniu udało mi się te 3 kg przywiezione z Polski a zrobione na krówkach, cukierkach na wagę z Biedronki, drwalu z żurawiną z Maca i domowych obiadkach - pokonać! Wielkie brawa, dziewczyno! Do wagi sprzed ciąży brakuje mi 8 kg, ale że przed ciążą też trochę kilogramów (powiem brzydko) przyjebałam to do pełnej satysfakcji brakuje kolejnych ośmiu. Tak więc zapowiada się naprawdę dłuuuga i ciężka droga. Tym bardziej, że obiecałam sobie te szesnaście kilo do lata (można się śmiać, oczywiście)  To nie jest niemożliwe, tylko weźcie ode mnie słodycze! 



Bezcukrowe muffinki z kaszą manną

Składniki (7 sztuk):

  • 80g mocno dojrzałego banana (waga po obraniu)
  • 1 jajko
  • 50g jogurtu naturalnego
  • 70ml oleju rzepakowego
  • 80g kaszy manny
  • 60g mąki orkiszowej
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 płaska łyżeczka gorzkiego kakao
Przygotowanie:
  1. Piekarnik rozgrzać do 180*
  2. Banana rozgnieść dokładnie widelcem. Dodać jajko i jogurt - wymieszać. Dodać olej i ponownie dokładnie wymieszać. 
  3. W osobnym naczyniu połączyć ze sobą kaszę, mąkę i sodę. 
  4. Mokre składniki dodać do suchych i wymieszać do połączenia. 
  5. Połowę masy odłożyć, dodać do niej kakao i wymieszać.
  6. Do papilotek nakładać po 1 łyżce jasnego, później ciemnego ciasta (lub odwrotnie).
  7. Piec około 20 minut, lub do suchego patyczka.

Wartość odżywcza dla 1 porcji 58g (całość 7 sztuk)
kalorie: 189
B: 3,84
T:  11,43
W: 17,53

10.11.20

Babeczki jogurtowe

To nie tak, że przy małym dziecku nie mam na nic czasu. Mam czas, ale muszę wybierać na co go przeznaczyć. Czy wolę odkurzyć mieszkanie, pozmywać czy upiec ciasto. Bywają też takie dni, że czas jakoś się kurczy i wybieram pomiędzy zjedzeniem jogurtu a zrobieniem siku. Czasami po prostu jestem padnięta i wybieram drzemkę albo bezinteresowne przeglądanie Instagrama. Najlepiej kiedy jesteśmy w domu oboje, bo zawsze jedno może skoczyć do kuchni wyłączyć w porę piekarnik czy zdjąć ziemniaki z gazu. I podczas któregoś wspólnego dnia, których teraz w czasie pandemii i kryzysu w gastronomii mamy naprawdę sporo, upiekłam babeczki. Wszystko co wymaga jedynie wymieszania składników, poporcjowania i czekania aż się upiecze jest teraz w cenie. 

Babeczki jogurtowe

Składniki (12 sztuk):

❌200g mąki orkiszowej

❌70g płatków owsianych 

❌80g erytrolu 

❌1,5 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody 

❌2 jajka 

❌250 ml jogurtu naturalnego 

❌125 ml oleju rzepakowego 

Przygotowanie

💛W misce wymieszać erytrol, jogurt, jajka i olej. 

💛Dodać do nich mąkę, płatki i proszek/sodę 

💛Wymieszać tylko do połączenia się składników. 

💛Ciasto nakładać do foremek około 2/3 wysokości. 

💛Piec 20 minut w 180* lub do suchego patyczka 


27.9.20

Babeczki orkiszowo-owsiane

Pierwszego sierpnia, w bólach i mękach nie większych niż znawcy tematu opisują, na świat przyszedł nasz chłopczyk. Dzień był z tych raczej ciepłych i spokojnych. To miało być tylko zwykłe, kontrolne KTG, chociaż w głębi serca liczyłam na to, że zaproponują wywoływanie. Byliśmy pięć dni po terminie a i dziecię nie było małe. I chociaż obraz całej sytuacji zaczyna w mojej głowie blaknąć to znam te podstawowe prawdy, które przekazywałam w opowieściach dziesiątki razy - przyjęli mnie na oddział, dali do wypicia koktajl i kazali czekać na rozwój sytuacji. Po 2,5 godzinie od pierwszego skurczu przecinałam pępowinę dziecka, które leżało na mojej piersi. To było tak dziwne i odmienne od wszystkich innych wydarzenie, mieszanka wielu pozytywnych emocji na czele z wielką ulgą - że oto mój syn jest już ze mną i mogę go tulić bez końca. 

Ten entuzjazm i wybuch miłości szybko wylały mi kubeł zimnej wody na głowę kiedy okazało się, że najnormalniej w świecie boję się własnego dziecka. Jak podnieść, żeby nie uszkodzić, jak przebrać, jak zmienić pozycję i jak uspokoić kiedy nie daj Boże zacznie płakać. Ten strach sprawił, że ograniczałam się niemal wyłącznie do roli matki-żywicielki, a całą resztą zajmował się tata. Chociaż nie szczędziłam mu porad i wskazówek, bo jak wiadomo najlepiej robić coś czyimiś rękoma a wymądrzać się wtedy kiedy coś nie dotyczy nas w danej chwili.

Po miesiącu tata-mąż wrócił do pracy, a my zostaliśmy sami, skazani na naukę siebie nawzajem, na dojście do porozumienia i na pokonanie strachu. W pierwszy dzień gdy mąż wychodził do pracy płakałam jakby wyjeżdżał w długą delegację, niepewna tego czy dam radę zająć się tym małym okruszkiem śpiącym obok w łóżeczku. A kiedy kilka godzin później obudził mnie jego płacz, z mocno bijącym sercem zaczęłam realizować plan naszego oswajania się. Za radą położnej mówiłam do niego, tłumaczyłam mu co robię, mimo że przy zmianie ubrań byłam niemało zestresowana i przejęta kiedy brałam go na ręce. Tak mijał nam dzień za dniem. Ja nie przestawałam mówić, opowiadać i śpiewać, a on słuchał, pomagał mi i współpracował. Z czasem zaczął reagować zaciekawionym spojrzeniem, skromnym uśmiechem, a teraz prowadzimy żywe rozmowy w bobasowym języku z gestykulacją jakiej nie powstydziłby się nawet Włoch.

Dziś nasz syn ma prawie dwa miesiące i żadne z nas nie wyobraża sobie już dnia bez niego. Wsiąknął w nasz świat na dobre, zostawiając przy tym skrawek chwili na nasze dotychczasowe przyjemności i tak oto powoli wracam do pieczenia. Wybieram przepisy szybkie do przygotowania - jak te babeczki - bo nigdy nie wiadomo kiedy znudzą się kręcące się nad łóżeczkiem króliczki albo kiedy głód czy tęsknota zawita do małego człowieka.


23.6.19

Bezglutenowe muffinki z rabarbarem

Wróciłam do biegania. Wystarczyły 2 tygodnie przerwy żeby organizm odzwyczaił się od aktywności i jedyne na co mi pozwolił to 3,5 km. Chociaż tak po prawdzie to już wcześniej miałam ochotę zrezygnować. Bieganie to ciągła walka ze sobą, po pierwsze zdecydować się wyjść z domu; czasami to trwa u mnie całą dobę i ciągle wynajduję pretekst, żeby nie iść, a czasami jest tak, że przebieram się w sportowy strój i wychodzę. A jak już wyjdę to walczę żeby nie przebiec mniej niż zaplanowałam - i tutaj zbawienną rolę odgrywa muzyka (bez niej nie przebiegłabym chyba 100m), a jak nie muzyka to analizowanie swojego życia, rozwiązywanie problemów i wewnętrzne dialogi (to drugie jest nawet lepsze niż muzyka, bardziej pochłania myśli i meta zdaje się nadejść niespodziewanie szybko). W takim razie dlaczego biegam skoro nie do końca to czuję?  Bo bieganie ma strasznie dużo plusów, a trzy z nich do mnie szczególnie przemawiają. Numer jeden to pogromca cellulitu, dwa -  przedłuża życie i co najważniejsze spala dużo kalorii, dzięki czemu można więcej zjeść. Dla takiego miłośnika jedzenia jak ja to dobry układ, a poza tym kto powiedział, że istnieje miłość tylko od pierwszego wejrzenia ? nadal może nadejść dzień, w którym pokocham albo chociaż mocno polubię ten sport. Sam fakt, że wróciłam do niego po takiej przerwie o czymś znaczy 🙂


29.4.19

Wytrawne muffinki bez glutenu i jajek

Tak bardzo nie lubię tego, że mieszkam w Niemczech kiedy w Polsce trwa majówka w najlepsze. Te długie weekendy są boskie, a jeszcze jak tylko jest możliwość jego przedłużenia to szykują się prawdziwe mini wakacje. Ja swoją majówkę połączoną z wakacjami zaczynam od piątku, więc w tym roku aż tak bardzo Wam tej polskiej majówki nie zazdroszczę. Generalnie zazdrość zawsze jest mniejsza kiedy i przed nami roztacza się wizja czegoś dobrego i miłego. Z okazji nadchodzącej majówki, a więc czasu w samochodach (żeby w te cudowne miejsca odpoczynku dojechać), na piknikach czy w ogóle czasu poza domem, mam dla Was pomysł na wytrawne muffinki, które sama będę piekła jeszcze raz na naszą 13-godzinną podróż samochodem. Te babeczki nie mają glutenu, ale jak ktoś nie musi unikać to tutaj KLIK jest wersją z mąką orkiszową i jajkiem. Prócz glutenu muffinki nie mają też jajek, ale to dlatego, że zapomniałam dodać 😅

23.12.18

Kukurydziane muffiny z powidłami i marcepanem

Niedzielny poranek, który nie wydaje się być wcale niedzielnym a sobotnim. Gdyby nie fakt, że zamknięte są sklepy to bym w to uwierzyła. Po wielu dniach i nadgodzinach spędzonych w pracy mam zakrzywioną czasoprzestrzeń, a wczoraj odpaliłam nowy serial na netflixie, ułożyłam się wygodnie na kanapie i po prostu zasnęłam. Wczoraj dopadło mnie to pracownicze zmęczenie, więc wszystko co wymaga ode mnie wysiłku zostawiam na dzisiejsze popołudnie. Czyli znów będę sprzątać w niedzielę. Tata nie byłby zadowolony, ale tak czasami wygląda dorosłe życie, kiedy masz za dużo do zrobienia a w pracy spędzasz 3/4 dnia. 

14.12.18

Fit babeczki z białej fasoli

Moja kolejna świąteczna propozycja na cudownie miękkie babeczki, w których nie czuć fasoli. Rozpływają się w ustach, co zresztą widać na zdjęciu pokazujący ich konsystencję w przekroju. A co najważniejsze można się nimi zajadać bez wyrzutów sumienia. Nie mają mąki i cukru, a z kremu można spokojnie zrezygnować, wtedy będą jeszcze bardziej fit. 

24.11.18

Muffinki dyniowo-kakaowe bezglutenowe

Sobota. Cisza, nie licząc tykającego w sąsiednim pokoju zegara. Za oknem szaro, pomarańczowe liście z tego drzewa przy bloku już dawno spadły na ziemię a wiatr pognał je gdzie daleko. Z drugiego końca łóżka słychać psie chrapanie, od czasu do czasu czuję na sobie jego wzrok  kiedy podnosi leniwie łeb i zerka czy już nie śpię, czy można przyjść się przytulić. Ciepła pościel, z której nie chce się wychodzić i wychodzić nie trzeba. Nad ranem z łóżka wyszedł mąż, wtedy przeturlałam się na jego miejsce, zawsze tak robię bo lubię jego zapach, który przez noc wtopił się w poduszkę. W półśnie poczułam jego usta na moich i usłyszałam zamykające się drzwi mieszkania - poszedł do pracy, a ja otulona jego zapachem, przykryta pod samą szyję kołdrą wracam do świata snu, żeby za kilka godzin obudzić się raz jeszcze. Tym razem naprawdę, świadomie ale nadal leniwie i niespiesznie. To taka magia weekendowych poranków, która pozwala dobrym chwilom trwać dłużej. Czas wypić kawę i zrobić te wszystkie rzeczy, które robi się w wolną sobotę. Ale zrobić je z przyjemnością. Z przyjemnością pójść na zakupy, zmienić pościel, wstawić pranie i posprzątać, a później z przyjemnością napić się kolejnej kawy i zjeść babeczkę. 


29.9.18

Mini serniczki z ricotty

Dzisiaj jesteśmy na weselu naszych przyjaciół. Takich ludzi, których życie postawiło na naszej drodze zupełnie przypadkiem. To jest trudna przyjaźń, zresztą jak każda kiedy dzieląca nas odległość przekracza 1000 kilometrów. Bardzo mnie denerwują kiedy nie odpisują, nie odbierają i nie oddzwaniają. Najnowsza piosenka Taco Hemingway'a idealnie odzwierciedla towarzyszący mi wtedy stan. Wiele razy ich wtedy przeklinam, jestem zła i pisze czarne scenariusze o końcu naszej znajomości, ale kiedy przyjeżdżamy na urlop ich dom staje się naszym drugim domem. Zwalamy im się na głowę z nadzieją, że nas nie wyrzucą, razem gotujemy, robimy zakupy, oglądamy filmy a nawet sprzątamy. To jest bardzo specyficzna relacja, bardzo bliska i odległa równocześnie, ale jakże puste byłyby nasze wakacje bez nich. Jakie ubogie wspomnienia, zdecydowanie mniej śmiechu, mniej wypitego piwa i mniej wyjeżdżonych kilometrów. 
Kochani moi (chociaż i tak tego nie przeczytają, chyba, że ich zmuszę) Wam życzę wspaniałego życia po ślubie i tak trwałej i zdrowej (bez zbędnego fochowania) relacji, jaka łączy Was obecnie a nam życzę cudownej zabawy :)

26.9.18

Babeczki bananowe, bez glutenu, cukru i jajek

Te babeczki to kolejny przykład na to, że nie wszystko udaje się od razu. Miałam ochotę na mały eksperyment. Po pierwsze zachęcona ostatnimi udanymi wypiekami bezglutenowymi chciałam tym razem upiec takowe babeczki. Do tego chciałam, żeby były bez jajek, bo alergii na jajka niestety coraz więcej, a na to wszystko babeczki miały być ze śliwkami i pachnieć cynamonem. Typowo jesienny wypiek. Cynamonem pachniało, z zewnątrz babeczki też były niczego sobie, pięknie odchodziły od foremek, za to w środku - mamałyga. Śliwki po puszczeniu soku zrobiły tam istny armagedon! Nie o takie babeczki walczyłam, ale wiedziałam, że przepis jest dobry i że zrobię go jeszcze raz. Pominęłam śliwki, które uznałam, za sprawczynię mojej klęski, zwiększyłam nieco ilość mąki i...udało się! Mój mąż - przeciwnik wszystkiego co bananowe się nimi zachywcał, a więc warto było. 

16.8.18

Jogurtowe babeczki szpinakowe

Kolor zielony to dla mnie wiosna. Taka, która przychodzi po zimnych dniach, dająca nadzieję na odrobinę więcej światła, na wydłużenie ekstramalnie krótkiego dnia i nowe możliwości. Wiosna dająca drugie życie postanowieniom noworocznym i taka, która sprawia, że znowu się chce. Chce się wszystko i cokolwiek, byle nie w domu i byle nie na kanapie z rozpoczętym kolejnym sezonem serialu. Jednak magia zielonego koloru nie znika w inne pory roku, latem jest równie piękna, tylko przybiera inne szaty. Zielone szparagi, zielona fasolka, groszek cukrowy, czy świeży szpinak to prawdziwie zielone i zdrowe lato! Uczyńcie swoje lato jeszcze bardziej zielonym i upieczcie szpinakowe babeczki!

24.7.18

Fit muffinki owsiane

Płatki owsiane są takie uniwersalne i można je jeść pod wieloma postaciami. Bardzo łatwo można zrobić z nich mąkę (wystarczy wsypać płatki do dobrego blendera, włączyć i blendować aż efekt nas zadowoli). Można zjeść w formie nazwijmy to podstawowej czyli owsiankę na mleku albo na wodzie (owsianka na wodzie kokosowej) z ulubionymi dodatkami, o ulubionej konsystencji. Możemy też zaserwować sobie owsiankę pieczoną z borówkami, jabłkiem albo ciut bardziej kalorycznie z mascarpone. Płatki owsiane albo otręby dodaję też do omletów, czy placków, a dzisiaj prezentuję je w formie muffinek. 

16.6.18

Babeczki fasolowe bez mąki

Chciałam napisać ładny wstęp, dodać rozwinięcie i zakończenia, w które zwinnie wplotłabym nawiązanie do fasolowych babeczek. Skasowałam już trzy takie wstępy i doszłam do wniosku, że mam za duży bałagan w głowie żeby udało mi się sensownie to wszystko połączyć. Zaczynam kolejną myśl, nie kończąc tej pierwszej, mimo, że to dwa zupełnie odmienne wątki i inne bieguny myśli. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość wszystko mi się plącze. To chyba efekt tego, że w pracy spędzam dziesięć i pół godziny dziennie, wliczając w to dojazdy i powroty. Brakuje mi czasu na uporządkowanie swojej głowy. W moje życie wdarł się chaos. Próbuję pogodzić ze sobą pracę, bloga i wszystkie te rzeczy okołoblogowe z rolą gospodyni domowego ogniska (żoną, sprzątaczką, przyjaciółką, praczką, kochanką) i ni cholery mi się to nie udaje. Albo mam burdel na chacie, albo mąż niezadowolony, posucha na blogu albo niedosypiam. I nie wiem czy w tym wypadku strategie efektywnego zarządzania czasem wniosłyby coś pozytywnego. Bo z całej 24-godzinnej doby, po odjęciu godzin pracy (10,5) i snu (zalecane 7-8) zostaje tylko 7, a rzeczy do zrobienia zdecydowanie  przekraczają ten czas.  
Lepiej zjem babeczkę, a świat niech się wali. Dziś może, bo przy sobocie można więcej. 

29.11.17

Żytnio-gryczane muffinki, niski IG

Przyszedł czas na najbardziej bezproduktywny tydzień, a jest to każdy tydzień, w którym mam popołudniową zmianę. Chociaż zaczynam ją już przed południem, a kiedy jest dużo pracy to i wcześniej. Być w pracy od 10.30-20, to istny koszmar. Rano niby się można wyspać - a guzik prawda. Nastawiam budzik na 7.30 i walczę, żeby nie zamknąć spowrotem oczu, co biorąc pod uwagę, o której wstaje dzień jest nie lada wyzwaniem. Jak moja psina nie przyjdzie się poprzytulać to wygrywam ze snem. Inaczej tuląc się w tą ciepłą sierść odlatuję w objęcia morfeusza i muszę ustawiać drzemki. Najgorzej kiedy rano muszę jeszcze skoczyć do sklepu. Nie mogę wyjść do sklepu, nie wychodząc wcześniej z psem, bo będzie szczekał. Ale nie mogę też za wcześnie wyjść z psem, żeby nie musiał zbyt długo czekać na kolejny spacer. Logistycznie to ułożyć jest sztuką. Trzeba wygospodarować czas na kawkę, śniadanie, make-up. A kiedy już to wszystko jest zrobione, siadam w końcu na tyłku i myślę, że mam jeszcze tyle czasu. Zdążę dodać jakieś zdjęcie, może coś napisać. I kiedy tak myślę, co tu z tym nadmiarem czasu zrobić, on kurczy się do takich rozmiarów, z którymi już nic nie da się zrobić... Wracam do domu, mąż śpi, bo chory, znów trzeba wyjść z psinką na spacer i znów wydaje się, że mam przed sobą cały wieczór, a ze wszystkiego co mogłabym zrobić wybieram pójście do łózka, bom taka zmęczona. 

16.9.17

Fit babeczki z kremem czekoladowym, bez glutenu

I wtedy wchodzę ja, cała na biało...no dobra, cała na biało nie mogę, bo panna młoda jeżeli nie zwróciłaby mi uwagi wprost to mogłaby zabić mnie wzrokiem. Za to będę lady in red. Czy do czerwonej, krótkiej sukienki pasują czerwone szpilki (a jeżeli tak, to co z torebką) ? Bo właśnie w szpilkach tego koloru spędzam piątkowy wieczór, sprawdzając czy będę w stanie spędzić w nich również całą, na dodatek taneczną noc. Okej, do wesela zostały jeszcze trzy tygodnie, ale w tym roku to moje pierwsze, stąd to podekscytowanie...A dobra, ubrałam też sukienkę! (dodatki już sobie odpuściłam) Żeby nie pomiąć to nie siadam, a żeby nie poplamić to nawet wody się nie napiję. Chociaż do takiego stroju to aż się prosi o jakąś lampkę wina. Sukienkę kupiłam tydzień temu, taką przyciasnawą - czy wspominałam, że lubię ryzyko ? wzięłam ją z kilku powodów. Po pierwsze jest jakby uszyta po to, żeby eksponować mój tatuaż na plecach, po drugie jeszcze nigdy nie miałam tak ładnych nóg w sukience, a po trzecie to wywołała mały efekt "wow" u mojego męża, jako jedyna z dziesięciu przymierzonych tego dnia. Na wieszaku były dwa ostatnie rozmiary, ten, który wzięłam i jeden większy, luźniejszy. Ale przecież ja jestem na diecie, ja ćwiczę, ja w miesiąc jeszcze schudnę i w za dużej sukience nie pójdę bo straci swój urok. To wzięłam mniejszą. Za trzy tygodnie potwierdzę czy było warto, czy będę na gwałt szukała czegoś nowego. Motywacja level hard! 
Sukienka wisi na wieszaku, na widoku, ale niech sobie wisi. To mi nie przeszkadza w jedzeniu żytnich ciasteczek przepis, ani babeczek z czekoladowym kremem. Toż to wszystko dietetyczne jest! 

12.7.17

Podwójnie czekoladowe muffinki

Przed zobaczeniem tym muffinek, przed przekreśleniem ich i zamknięciem w szufladce - kaloryczne chciałabym, żebyście sobie uświadomili, że dieta to nie tylko warzywa, płatki owsiane, trochę owoców, białko i 2 kromki żytniego pieczywa. Dieta nie może Was ograniczać, bo co to za życie, kiedy nawet jedzenie przestaje być przyjemnością, a każde najmniejsze odstępstwo kończy się wyrzutami sumienia. Wasza dieta ma być taka, żebyście chcieli żeby pozostała z Wami już na zawsze, a czy chcielibyście żeby już na zawsze pozostał z Wami gotowany kurczak do obiadu ? Różnorodność i długa lista dozwolonych produktów to klucz do sukcesu. A przy tym wszystkim zachowanie rozsądku i zdrowego umiaru, bo to, że cukier czy biała mąką nie zaszkodzi nie znaczy, że ma być w każdym posiłku.

Żeby muffinki były pyszne muszą mieć tłuszcz i koniec kropka. Bo nic innego nie nada im takiej wilgotności. Te dzisiejsze muffinki są dokładnie takie jak lubię, wilgotne, ciężkie i mocno czekoladowe! 

13.5.17

Fit babeczki kokosowe bez pieczenia

Standardowo już powrót z urlopu w Polsce niesie za sobą początki depresji. Nie ważne jak krótki czy długi pobyt mam za sobą. Nagle przestają podobać mi się te całe Niemcy, jeszcze bardziej denerwuje mnie dzieląca nas bariera językowa i równocześnie nie mam chęci na naukę. W emigracji najgorsze jest to, że 1000 km stąd zostało moje życie, rodzina, przyjaciele, znajomi. A najbardziej za nimi tęsknię wtedy kiedy się z nimi realnie spotkam. I może te spotkania i ten czas, który spędzam wtedy w Polsce jest wyidealizowany, ale nikt nie zabroni mi tych tęsknot. Tak jak nikt nie zabroni mi ich osładzania, zwłaszcza, że babeczki są bardzo legalne. Ubogie w składniki ale pyszne, a dla wielbicieli kokosa są idealne. Poza tym to babeczki, do których niepotrzebny jest piekarnik.

Durszlak.pl
zBLOGowani.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Top Blogi
Odszukaj.com - przepisy kulinarne
TOP